niedziela, 12 września 2021
Te wielkie projekty
niedziela, 5 września 2021
Bardzo trudny powrót
Nie jest tak, że przędzenie, dzierganie, farbowanie i wszystko "okołowełniane" przestało mnie cieszyć co to, to nie ale jakoś tak zrobiłam sobie wakacje :) Wakacje nie objęły drutów i kołowrotka ale tylko opisywanie tych czynności na blogu. Bardzo często bywa, że po tak długim czasie opisywanie z pozoru innych rzeczy, one zlewają się w potok powielanych wiadomości, oblekanych w inne słowa i już nie da się tego ciągnąć trzeba na jakiś czas przestać. Pomimo tego że, przestałam opisywać to co robię to jednak coś tam robiłam, mniej niż zwykle ale też nie miałam tej presji, że trzeba coś opisać na blogu więc leniwie to wszystko robiłam. Słuchanie książek też się przyczyniło do zaniechania pisania, to nawet zaszkodziło wszystkim sferom mego życia - wg mojej rodziny jestem całkowicie oderwana od rzeczywistości i nic do mnie nie dociera chyba, że przez słuchawki :)


niedziela, 27 czerwca 2021
Przędzenie
niedziela, 13 czerwca 2021
Top w jedwabiu
Druty o rozmiarze 2,25* to jednak cienkie druty i praca na nich, jeśli nie ma się nieograniczonych ilości wolnego czasu posuwa się tak wolno, że prawie niezauważalnie. Następuje jednak taki moment, że to "drobienie" dobiega końca, i wtedy - ja sobie obiecuję, że już nigdy nie będę robić takiej połaci z tak cienkiej włóczki (do następnego czegoś co muszę :) i z ulgą mogę zaprezentować efekt. Ulga faktycznie na mnie spłynęła jak zakończyłam ten top bo pomimo, że lubię jedwab w formie burety to tym razem się zmęczyłam. Drobne oczka przy chropowatej i nierównej nitce wychodziły nierówne i musiałam się bardzo starać by tej równości pilnować.
Pomimo tego pilnowania, starania się nie do końca ta równość mi się udała ale poprawiać nie będę :) Inną sprawą jest, że pomimo zrobienia próbki, uprania i wszelkich obliczeń nie za bardzo byłam w stanie zapanować nad nadmiernym wyciągnięciem się dzianiny. Miało być tak z 10 cm poniżej pasa, robiłam na wzór jedwabnego topu, który po praniu raczej się zbił i przypomina derkę niż rozwlekł a tu taka niespodzianka zjechało w dół i to sporo.


Wzięłam się za kończenie zaczętych projektów, ciekawe jak długo potrwa ten zapał, dalej przędę na kołowrotku bez przeznaczenia a dla czerpania samej przyjemności z tej czynności :) Sezon na dżem właśnie się zaczyna więc kto wie może następny post będzie o truskawkach :)
niedziela, 23 maja 2021
Taki krótki maj
Słuchane książki wciągnęły mnie z taką mocą, że się nawet tego nie spodziewałam i muszę przyznać, że cieszy mnie to niezmiernie bo nie mam poczucia traconego czasu na zajęcia nudne lecz konieczne. Cieszy mnie to nawet podwójnie, bo ostatnio próby czytania kończyły się tym, że PM budząc się w nocy ściągał mi okulary z nosa a tablet z ręki i kazał dalej spać :)
niedziela, 2 maja 2021
Chciałabym
Pozdrawiam Was niedzielnie w bardzo deszczowy początek maja
niedziela, 11 kwietnia 2021
Na chorobowym
Z danych technicznych to: włóczka moja tradycyjna 3-nitka, druty 2,25 ChiaoGoo wersji metal i czerwona żyłka ze względu na plastyczność żyłki, oczek 63 w obwodzie.
Jeszcze przed świętami udało mi się złożyć na nowych zasadach zamówienie uzupełniające w Anglii, ma być wysłane po 15 kwietnia, trafi na cło a potem do mnie więc będą uzupełnione braki :) nie mogę zagwarantować, że ceny się nie zmienią ale mam cichą nadzieję, że nie aż tak bardzo. Chociaż koszty paczkomatów poszły w górę - chyba za mało zarobili podczas tej zarazy :( Niestety nie było jedwabiu sari w kolorach, które lubicie wzięłam dwa nowe, może też się Wam spodobają. Przyjdzie jeszcze paczka z czesankami z Niemiec i może sklepik znowu będzie "bogaty". Mam jeszcze ciche plany co do Indii ale to chyba pod koniec lata.
Ja też trochę zaszalałam, i kupiłam sobie coś co kusiło mnie od bardzo dawana japońskie włóczki Ito. W pierwszej wersji miał być tylko jedwab w wersji bourette na letni top ale z tej samej firmy jest wełna o takich parametrach, że już oczami wyobraźni widziałam te rękawiczki z 150 oczkami w obwodzie :)Włóczki kupiłam w Ovczarni, przyszły pięknie zapakowane z ręczną adnotacją :) Wełna jest tak obiecująca, że zakupiłam jeszcze - wytłumaczyłam to sobie tak, że to już ostatni dzwonek kiedy dam radę zrobić coś na drutach jedynkach potem będzie coraz gorzej z oczami więc kiedy jak nie teraz :)
Jedwab już trafił na druty wypierając po raz kolejny ufo-ka w postaci szalo-kołnierza do zimowej kurtki. Top będzie prościutki ale niewiele potrzebuje bo włóczka wygląda tak, że zbędna jest inna narracja.
Jak to dobrze, że pogoda zgrała się z moim marnym samopoczuciem, przynajmniej ogarnęłam zamówienia do sklepiku, zrobiłam sobie skarpety, napiekłam rodzinie ciasta na święta, skończyłam spis powszechny dla GUS-u i kilka innych rzeczy, które leżakowały od dawna. A teraz to niech już będzie ta wiosna :)
Pozdrawiam Was niedzielnie.
*nogawki w spodniach po każdym praniu naciągam ale one i tak wydają mi się za każdym razem krótsze - a ja na pewno nie rosnę :)














































