Nie bez powodu tak mnie męczyły łotewskie rękawiczki, chodziły za mną latami a próby dziergania kończyły się niepowodzeniami, których byłyście świadkami aż prawie się udało. Jeszcze nie do końca opanowane poziome łańcuszki, jeszcze niepewność przy dzierganiu mankietów ale wzory wrabiane już wyglądają przyjemnie, są takie drobno wzorzyste, że aż chce się je dziergać od razu. Oczek w obwodzie dość sporo 90 i pomimo powtarzalności wzoru nie znudziły mi się, a raczej pragnę więcej.
Zrobiłam je dokładne wg wzoru z tej książki, książkę mam od dawna i tak jak wspomniałam próby robienia takich rękawiczek podejmuję od czasu jej posiadania ale zawsze mi wychodziły rękawiczki dla olbrzyma. Dopiero odpowiednia włóczka sprawiła, że mogę Wam zaprezentować pierwsze skończone na podstawie oryginalnego wzoru łotewskie rękawiczki.
Tym razem na szerokość i długość rękawiczki pasują a bardzo długa część przy nadgarstku jest charakterystyczna dla tego wzornictwa, nie wiem jakie mają zimy na Łotwie ale stawiam na to, że im bliżej centralnej Rosji tym zimniej więc zasadne jest chronienie wszelkich newralgicznych miejsc.
Za to nitki na moje rękawiczki w 100 % są moje, w dodatku wszystkie w bieli poza delikatną szarością i ostatnio uprzędzionym merynosem, który barwiony jest indygo, czesankę dostałam jakiś rok temu ale dopiero teraz miałam odwagę ją uprząść - na czesankę patrzyłam z przyjemnością i nawet nie myślałam jej zmieniać ale w tym zestawieniu wygląda pysznie :)
* muszę przyznać, że dopiero dzisiaj dowiaduję się, że moje litewskie rękawiczki są łotewskie :D
Jak to mówią, człowiek całe życie się uczy a ja naoglądałam się filmików na you tube w rozmaitych językach i wbiłam sobie do głowy, że rękawiczki są litewskie dziękuję Stacho za sprostowanie - umarłabym w przekonaniu, że czyniłam litewskie rękawiczki :D





