Moja chęć poznania techniki robienia biżuterii z koralików została zauważona przez żonę kuzyna, jeszcze w zeszłym roku oglądając moje bransoletki poprosiła mnie o prezent na swoje urodziny - coś z koralików. Urodziny ma pod koniec sierpnia, wymyśliłam, że zrobię jej komplet na lato ale poległam, bo ostrości mi brakło w oczach, uratowały mnie okulary ale to był już lipiec, czasu było niewiele a dłubania sporo. Na naszyjnik trzeba było prawie 5 m koralików a na bransoletkę ok 3,7 m.
Kolory specjalnie dobrane dla solenizantki, która jest miłośniczką niebieskiego i czerwieni w równym stopniu. Wariacje z bielą i srebrem to mój akcent by nie było za ciężko - biel dodała temu trochę powietrza - tak sobie myślę :)
Bransoletka ma w obwodzie 24 koraliki a naszyjnik 14, trochę zabawy z tym było ale zdążyłam na czas i prezent został wręczony. Oczywiście muszę się pochwalić, że się podobał a wręcz wzbudził niedowierzanie u innych gości, że robiony ręcznie.
Zrobiłam też kulki ale kosztowało mnie to sporo nerwów, jeżeli chodzi o małe to wszelkie kursy są ok ale już przy większych, wszystkie możliwe rozszerzenia nie do końca spełniają moje oczekiwania.
W tej chwili wiem jak się je robi i ta wiedza mi wystarczy, może kiedyś jeszcze jakieś popełnię ale nie nastąpi to w najbliższym czasie.
Jeszcze przed zrobieniem zakupiłam eleganckie pudełko (największe w sklepie) jak się okazało za małe, pomieściło jedynie naszyjnik.
Zdjęć wiele ale nie prędko pojawi się u mnie coś z koralików, nie będę ukrywać jest to praca bardzo żmudna i strasznie nudna. Za to do nudnych nie należy, przynajmniej dla mnie przędzenie i dlatego proszę Shetland + jedwab w nitce typu "lace" na następny z szalonych pomysłów.
Runo Shetland uprzędłam w dwóch wersjach białe i czarne, białe poddałam farbowaniu ale o tym napiszę na następny raz bo to temat na osobny post. Za to przędę Corriedale + nylon o tym farbowaniu pisałam tydzień temu. Pomimo różnorodności barw i odcieni, względnej "jasności" czesanki "czarno" to widzę. Na szpuli w tej chwili jest znacznie więcej ale muszę przyznać, że jest to bardzo mroczna przędza, na razie o dziwo mi się podoba ale ja gustuję w mrocznych rzeczach :)
Za to jak najbardziej pogodnie i słonecznie bez cienia "mroczności" pozdrawiam Was.