niedziela, 28 sierpnia 2022

Zaraza i tyle

Chciałabym napisać,  że zrobiłam sobie wakacyjną przerwę od pisania, że wyjechałam w świat daleki, że miałam bardzo dużo pracy albo, że książki czytałam i tym podobne ale nie mogę tak napisać :( Ponad trzy tygodnie walczyłam z zarazą, którą u nas odwołano i udaje się, że jednostki tylko chorują. Nie było wesoło, wprawdzie nie skończyło się drastycznie czyli w szpitalu ale jestem po trzech szczepieniach i wierzę, że to uratowało mnie przed poważniejszymi konsekwencjami. Chorowała moja rodzina, zaraziliśmy moich rodziców, nigdzie nie notują tych przypadków, w poradni powiedzieli, że teraz leczy się to objawowo. Ciekawe jak chcą leczyć tą moją niemoc (tak jakby ktoś ukradł 90 % siły życiowej) usłyszałam, że mam odpoczywać.
Tak, więc czynię ten odpoczynek bo i tak na nic innego nie mam sił, wprawdzie dziś pokażę dwie pary skarpet ale kiedy będzie coś innego tego nie wiem. Jedne powstały jeszcze zanim padłam jak zwłoki, te były dla mojej siostry, która ma na początku sierpnia urodziny.




Wzorki z japońskiej książki, wdzięcznie się wpasowują w rozmiary skarpet, które robię, druty nr 2 i jedna z włóczek, które ostatnio dostałam, w obwodzie 63 oczka.




Jak zobaczyłam tę włóczkę to przeznaczyłam od razu na skarpety jest to wełna ale z domieszką czegoś sztucznego, starczy na 3 pary, ja jedynie uprzędłam nitkę wzmacniającą pięty, jest to merynos 23 mic i nylon wymieszane na drumku i uprzędzione naprawdę cieniutko. 


Drugie skarpety powstały z tej samej włóczki ale już w mijającym tygodniu, wprawdzie były próby robienia ich wcześniej ale porażająco nędzne po dwa rzędy i odkładałam bo słabość mnie dopadała lub dreszcze albo pot mnie oblewał same rozkosze. 



Wzorki jak wyżej z książki, druty nr 2, oczek 63 w obwodzie i to wszystko - wszystkie skarpety zaczynam teraz od palców, pokochałam ten sposób miłością uzależniającą. Nawet jak widzę jakiś wzór, który mi się podoba a jest od góry to kombinuję jak zrobić od palców :)




Skarpety w ażurki są zaprzeczeniem ciepłej wełnianej skarpety ale włóczka jest dość mięsista i mam nadzieję, że te dziurki nie będą jakąś porażką. Obie pary trafią do osób, które w nich śpią więc pewnie pod kołdrą nie będzie przeciągów a jako sypialne skarpety wpisują się dobrze kolorystycznie i przez te ozdóbki ażurowe bo normalnie to się chyba w takich nie chodzi :)


Zrobiłam jeszcze skarpety synowi (wełna/bawełna) ale to już prostota nad prostotą tylko rozmiar 45 i praktycznie motek na skarpetę starcza :)



 Przez to moje chorowanie top bawełniany utknął w miejscu niedokończonej góry, jest cały tył i przód do momentu gdzie się rozdziela na dekolt. Już się nie spieszę zostawię do skończenia na jesieni i chodzić będę na przyszłe lato. Robię następne skarpety i coraz częściej oglądam szal z resztek, który zaległ z racji gorąca. Chciałam farbować runo i uprząść ale to jeszcze pewnie poczeka skoro wydajność w skarpetach jest nędzna to co dopiero szaleć z czymś innym.


Pozdrawiam Was niedzielnie