Czekałam z niecierpliwością na uzupełniane stanów w sklepiku, mam prawie pół roku na myślenie co tu wymyślić :) Wymyślam mieszanki dla siebie jedne ciekawsze inne mniej, komponuję pod względem koloru, jakości runa, no i przeznaczenia. Tym razem chodziła mi po głowie jakaś srebrzysta kompozycja, z połyskiem , a wszystko przez przedostatni katalog z
BT.
 |
| przędzie się srebro |
Jakiś czas temu się pojawił wzbudził mój zachwyt i nie tylko mój - Theli również wzdycha do kilku projektów z niego. Mnie zachwycił ten szal, jakoś tak mnie ujęła jego prostota a zarazem elegancja - no napatrzeć się nie mogę. Zachciało mi się takiego w połyskliwej szarości, włóczkę można kupić w BT ale jak to policzyłam to wyszło mi, że sama sobie zrobię, na dodatek z jedwabiem.
 |
| zdjęcie z katalogu Brooklyn Tweed |
To pierwsze takie odstępstwo jakiego się dopuściłam, na mieszankę wybrałam
MERYNOSY, no cóż o kolor chodziło, a szary merynos wpada w taki niebieskawy odcień, na dodatek Polwarth to bardzo białe runo no i jedwab dla blasku - z każdego rodzaju runa jest równa część ale teraz myślę, że bieli mogło być jeszcze więcej. Postanowiłam, że uprzędę jak tylko cienko się da, bardzo dobrze skręcone nitki by się nie "mechaciły" - będzie to jak się uda, 4- nitka - taka z tych cieńszych. Jak na razie nitka jest cienka i ma taki satynowy połysk tylko natura nie chce współpracować podczas robienia zdjęć.
 |
| zdjęcie nie oddaje prawdy o kolorze :( |
Przędzenia będzie trochę bo mam tego 500 g, na drutach coś tam kończę ale ostatnie niepowodzenie z litewską rękawiczką tak mnie zdołowało, że 500 g runa zupełnie nie wystarczy jako pocieszenie.
W tym samym katalogu z BT zobaczyłam sweter, który też chętnie bym uczyniła dla siebie (po kilku przeróbkach) ale już bez konieczności przędzenia na niego wełny wystarczy kupić i tak też się stało.
 |
| zdjęcie z katalogu Brooklyn Tweed |
Jak już robiłam zakupy uzupełniające do sklepiku to czemu nie kupić sobie włóczki w dodatku wełny z jedwabiem w całkiem znośnej cenie, wyglądała ładnie na zdjęciu taki niby grafit niby szarość, zamiast nazwy koloru słowo "gentleman". No i mam dżentelmena w brązie :) Niby nic się nie stało bo brąz też kocham ale ja już się nastawiłam na grafit. Sprawa musi dojrzeć, a że sweter będzie miał kieszenie i będzie rozpinany w całości, i rękawy nie będą lewe tylko prawe to może uda się go zrobić z tego brązu.
Z nowości w sklepiku pojawiła się alpaka suri, przypominająca w dotyku i wyglądzie jedwab, jedno z run, które od dawna chciałam przetestować oraz runo lamy.
 |
| Alpaka suri |
Runo lamy wzbudziło mój zachwyt, jest to wersja "odwłosiona" - moje słowotwórstwo ale tak oddam najlepiej charakter tego produktu. W przypadku wielbłądów, jaków czy innych zwierząt o mieszanej okrywie włosowej lamy posiadają ją również - w bardzo miękkim i delikatnym puchu znajduje się sporo włosów ostrych. Specjalny proces wyczesywania pozwala na usunięcie niepożądanych grubych włosów pozostawiając sam puch. Puch lam ma jeszcze inną zaletę jest o wiele dłuższy od puchu wielbłąda i jaka, a to przy przędzeniu spora zaleta.
 |
| Lama w śmietankowej bieli |
Tak mi się spodobała ta miękkość, że chyba uczynię sobie jakąś czapkę lub rękawiczki w takiej śmietankowej bieli. Przez te lata obróbki wełny i nie tylko jej, dochodzę do wniosku, że runo owcze prosto ze strzyży jest o wiele prostszym i wdzięczniejszym materiałem do samodzielnej obróbki niż wielbłądowate. Taką lamę czy wielbłąda trudno ręcznie pozbawić ostrych włosów, a alpaki też bywają różne - mnie dźgających wielbłądów starczy - teraz chcę miękkości.
Z nowości wełnianych jest runo rasy Kent Romney, chciałam je już kupić jakiś czas temu ale była tylko wersja nieuczesana. Postanowiłam również nie kupować wersji Bfl pasmowo mieszanej z jedwabiem (zostały resztki), od tej chwili w sklepiku będzie tylko moja wersja równomiernie mieszana - jest trochę droższa ale moim zdaniem równomierne mieszanie jest dużo sensowniejsze.
Przędąc srebrzyste nitki pozdrawiam Was serdecznie.