Niezgrabnie, z zatraconą pewnością haftuję pierwsze motywy wzoru, który ma ozdobić kawałek płótna do szydełkowej koronki. Były czasy kiedy haftowałam ale zatraciłam tą umiejętność na rzecz przędzenia i robienia na drutach. W tej chwili jak zapragnę czegoś w hafcie to proszę o to moją mamę, która od zawsze jest jego wielką miłośniczką i mistrzynią w wykonaniu.
No i mogłabym ją poprosić o wykonanie tych pasków wzoru ale jakoś tak zatęskniłam za czymś nowym, jakąś odmianą chociaż bez pomocy mamy się nie obejdzie bo mereżki nie zrobię. Miałam kilka prób ale jestem leworęczna i moja mereżka wychodzi jakoś pokracznie - więc ostatnio haftuję.
Wzór, który wybrałam to haft angielski z drobnymi dziureczkami, sam haft nie ma grać głównej roli w tej firance, tylko koronkowe wstawki więc jest delikatny. Nie chciałam też pustych kawałków płótna z mereżką wzdłuż boków by nie przypominały moich kuchennych ręczników. Wzór pochodzi z jakiejś gazetki z przepastnego zbioru mojej mamy ale i tak musiałam go przerobić pod wąski kawałek płótna do okna. Płótno to len z bawełną, mam nadzieję, że po przeprowadzonej dekatyzacji firanka nie będzie kurczyć się w oczach po kolejnych praniach.
Naruszeniem jest wyciąganie nitek pod mereżkę ale temu nie mogłam się oprzeć mam wielką słabość do rzeczy wykańczanych mereżką i to tą najzwyklejszą, zwykły kawałek płótna tak wykończony zyskuje na elegancji. Chociaż muszę przyznać, że nie pamiętałam ile potrzeba czasu i cierpliwości by wyciągnąć nitki pod taką drobną mereżkę.
Pierwszy z dwóch motywów koronki skończyłam w tym tygodniu, ten jest dłuższy o trzy powtórzenia wzoru od tego, który jeszcze muszę zrobić. Trochę wolniej ale czynię już ten krótszy kawałek koronki - bo tylko latem przy dziennym świetle mogę się tak bawić , a chyba warto patrząc na to co już jest :)
Z "wełnianych" spraw Shetland z jedwabiem doczekał się podwojenia i uprania, teraz leży i czeka aż moja uwaga znowu spocznie na koronkowym szalu.
Pozdrawiam Was w koronkowym nastroju :)





