Od sierpnia zeszłego roku wiem, że posiadam kamień, nie jakiś budowlany czy inny przydatny tylko taki zupełnie niepotrzebny w pęcherzyku żółciowym. Ów kamień był odpowiedzialny za ataki bólu, o które podejrzewałam wątrobę (wątroba po przejściach). Jak się wyjaśniło, że jak kamienia się pozbędę to ataki miną to szybko przystałam na taką możliwość. Niestety jak to u nas bywa, to że ja chcę a nawet powinnam się pozbyć kamienia nie oznacza, że władni by to uczynić lekarze zgadzają się ze mną. Tak więc z początkiem września udałam się na oddział chirurgiczny by ustalić termin pozbycia się balastu, chirurg termin wyznaczył na 3 grudnia pod warunkiem, że wyleczę nerki. Na początku listopada wizyta u urologa, wniosła badanie tomografem z kontrastem, termin na 18 grudnia. Nie było innego wyjścia poszam do szpitala termin przesunąć, dopóki nie wypowie się urolog. Terminu nie przesunięto, mam przyjść z nowym skierowaniem i wszystkimi badaniami po wizycie u urologa. Badanie tomograficzne do odbioru zaraz po nowym roku, termin u urologa na opis tego badania wyznaczony na 11 lutego (tak jutrzejszy poniedziałek). Badanie tomograficzne wykazało, że pomiędzy sierpniem a grudniem ktoś wymienił mi wnętrze, wszystko jest w najlepszym porządku nawet kamień zniknął (tylko ciekawe skąd te ataki bólu :). Nowe USG i kamień znowu jest ale pomna zalecenia, że reszta musi być w porządku by kamienia się pozbyć, z nowym skierowaniem i tomografem udałam się na oddział chirurgiczny. Chirurg i owszem pooglądał ale opinię urologa i tak chce, a terminu nie wyznaczy bo i tu cytat: " ból w 99 % jest prawdopodobnie z pęcherzyka ale nie wiadomo co jest w żołądku trzeba zrobić gastroskopię ". Odesłał mnie z kwitkiem do lekarza rodzinnego po skierowanie na gastroskopię, którą w tym szpitalu robią !!! Moja lekarka rodzinna niewiele powiedziała, tylko na karteczce napisała nazwisko lekarza z Bytomia z oddziału chirurgicznego i kazała się tam udać. Tak też zrobiłam 29 stycznia we wtorek przyjął mnie chirurg w Bytomiu. Wizyta była krótka i rzeczowa, kamień trzeba usunąć :
- Kiedy Pani chce usunąć ten kamień ?
- No.... jak najszybciej ..........
- To w piątek.
- Który piątek ???
- No ten piątek, w czwartek proszę przyjść na badania, w piątek zabieg a w sobotę do domu.
I tak jak powiedział tak się stało,kamienia nie ma, a ja z pocerowanym brzuchem w sobotę 2 lutego byłam w domu. Dochodzę do siebie, bo pomimo małej wagi zabiegu, jednak narkoza i ogólne boleści po zabiegu są - tak więc wybaczcie brak odpowiedzi na komentarze ale za wszystkie pięknie dziękuję :) Sytuację z lekarzami zostawiam bez komentarza bo nie wiadomo czy się "śmiać czy płakać".
Skarpety skończyłam niedawno bo w lekarsko - szpitalny tydzień nie zrobiłam wiele, niestety muszę przyznać, że skarpety są za duże. Powinnam je zrobić na mniejszych drutach i byłoby dobrze a tak może się okazać, że będą raczej do spania lub dla syna, któremu kolor nie przeszkadza.
To co mnie zainspirowało pokazywałam tu wzór podpatrzony ale domki w 100 % narysowane własnoręcznie, jedynie gwiazdki bestialsko policzyłam ze zdjęcia.
Skarpety w takiej beżowo-szaro- różowej tonacji z białym rysunkiem domków i śnieżynek, jedynie pięta cała w szarości, gładka nawiązująca trochę do ściągaczy.
Właściwie to są przerośnięte skarpety, prawie pół-kolanówki, jak zaczyna się rysować domki to jakoś same pną się ku niebiosom i nie wiadomo kiedy skończyć.
Domki są dookoła nogawki ale jak robiłam skarpety to tak by nie były z takim samym układem, tylko by wyglądało jakby na drugiej skarpecie był dalszy ciąg miasta z innym układem budynków. Wiem, że w butach tego nie widać ale taka asymetria wydaje mi się ciekawsza . Stopa cała w śnieżynki czy gwiazdki jak kto woli układ kolorów zupełnie przypadkowy ale o dziwo motki Fabel'a z dopiskiem "long print" wyglądają w skarpecie przyjemnie.
Dane techniczne to : motek Fabel'a , motek Flory, druty na ściągacz 2, reszta zrobiona na 2,25, wzór rozpisany na 72 oczka.
Od zawsze mam słabość do margaretek (kwiatków nie ciastek) przeglądając internet wpadł mi w oko wzór na haft krzyżykowy ale jako, że nie param się już tego typu haftem to margaretki w tym wydaniu tylko mi się podobały do czasu aż nie narysowałam skarpet :) Rysowania i dopasowywania było tyle, że teraz już muszę je zrobić.
Pozdrawiam Was niedzielnie :)





















































