Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocieplacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocieplacz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2012

Mam plan

Mam plan i to nawet nie jeden a kilka różnych zaprząta moje myśli.  Ale co z tego jak w trakcie realizacji okazuje się,  że coś nie pasuje lub inne rzeczy są pilniejsze. Plan się sypie i trzeba improwizować lub naciągać czas, z misternie snutych planów wychodzi brak planu :)  Zawsze planuję, często plany się sypią, mój Pan Mąż ma ubaw nad tym moim planowaniem, ale ja dalej planuję - chcę mieć wszystko poukładane, zsynchronizowane, bez niespodzianek takie poczucie panowania nad chaosem. 
Tak też stało się tym razem w przypadku mało ważnych planów robótkowych.
Nie lubię typowych chust z tą podziałką w środku, jakoś do mnie nigdy nie przemawiały (odstępstwem była ta jedna zrobiona dla cudnego wzoru dwustronnego).
Jak kupiłam tę książkę to od razu wiedziałam, że taką chustę muszę zrobić , nie dość, że podoba mi się konstrukcja to wzór też bardzo mi się podoba. Oryginał jest zrobiony z włóczki o ciekawym składzie Qiviut, Merino, Silk / 300 y - 1 oz  - dla jasności : wół piżmowy, merynos i jedwab 274 m - 28 g  - potrzebne 2 moteczki.  Włóczkę znalazłam w sieci -  motek 78 $ :))  - plan się sypnął. 



chusta, która mi się podoba
Stwierdziłam, że jednak lepiej sobie tę nitkę uprzędę, no i przędę niekończącą się cieniznę z Polwarth'u, już mi się nie podoba, chusty z niej nie będzie ale co się zaczęło trzeba skończyć. Trochę to jednak potrwa zanim skończę te niecałe 70 g runa. Ale mam już plan, że na chustę spróbuję zrobić nitkę z runa Shetland'a Moorit.

mało zachwycający Polwarth
 Chciałam Wam pokazać ukończony sweter ale w między czasie moja Mama zapragnęła posiadać komin, taki komin to jakby nie było prawie dół swetra no i po planach z swetrem w tle. Komin nic specjalnego z pozostałej włóczki po bezrękawniku, który kiedyś zrobiłam dla Mamy, będzie miała komplet.
wielkość sugerowana przez bardziej obyte dziewiarki
Wymiary znalazłam w sieci, wzór z jakiejś starożytnej "Diany" lub innej gazetki (brak okładki), mam nadzieję, że da się chodzić i nie trzeba będzie przerabiać. 

nieplanowany komin

Domowe swetry przestały wyglądać na cokolwiek, więc postanowiłam zrobić sobie coś z wykorzystaniem metody, którą widziałam u Antosi - opisała tak idealnie, że nic dodać nic ująć polecam jak ktoś chce spróbować tak zrobić sweter. Mam plan by na razie nie kupować włóczki, mam zamiar rozsądnie wykorzystać to co mam.
Kiedyś dostałam francuską włóczkę na dwa swetry (oba zrobiłam, nie chodziłam bo coś mi nie pasowało) sprułam wyprałam i zaczęłam. Skończyłam jeszcze szybciej niż zaczęłam, dodatek akrylu tak mi skrzypiał na drutach, że ja na pewno z tej włóczki nic już nie zrobię. 
Dawno temu jak zaczynała E-dziewiarka zakupiłam włóczkę i zrobiłam sweter a'la ponczo (wzór Drops) i byłam w nim raz czy dwa. Tym razem 100% wełny ale fason nie do przyjęcia to znaczy fason ładnie się prezentuje ale dla kogoś kto cierpi na reumatyczne rączki, szeroki rękaw 3/4 jest nie do przyjęcia. Ciągle naciągałam te rękawki i zawijałam by nie podwiewało. 

sweter przed pruciem
No i był plan pokazać Wam ten sweter w całości, napisać wszystkie achy i ochy, że Antosi chciało się "The Contiguous Method" Susi M.  przetłumaczyć, opatrzyć stosownymi linkami ( bardzo pomocnymi) oraz podać dokładną rozpiskę liczby oczek - ale plan się sypnął :)



Swetra jest tyle ile widać, będzie miał długie rękawki no i oczywiście kieszenie. Zostawię to bez plisy wykańczającej bo wiem, że przy intensywnym noszeniu długo nie pożyje, mam z tej włóczki zrobioną kamizelkę, wełna się tak kulkuje, że przy ciągłym obieraniu za niedługo zniknie. 

główka rękawa 


 Moim zdaniem zgrabne bezszwowe ramionko, z rękawem z główką, wzór najprostszy z prostych : 1 oczko prawe, 1 oczko lewe :)))
Widziałam, że już kilka dziewiarek przetestowało to dzierganie i też były zadowolone. Teraz pozostanie mi skończyć i zacząć chodzić w tym swetrze bo to, że świetnie się dzierga i dobrze wygląda wcale nie musi oznaczać wygody przy noszeniu.

piątek, 30 grudnia 2011

No i znowu skarpety

Tylko kilka słów bo czas jak zwykle goni. Nic w okresie międzyświątecznym nie uprzędłam nie wyszło, nawał pracy zagospodarował każdą minutkę, wycisnął każdą zbędną sekundę ale wiem że, za chwilę może być bezruch, gorszy dla kogoś kto prowadzi własną firmę, więc nie narzekam.
Odpoczywałam za to wieczorami przy dzierganiu, no i mam następne skarpety, kolorystyka taka jak te z poprzedniego wpisu ale wzór i stopa oraz sposób dziergania palców zupełnie inny.

te skarpety lubię najbardziej przez podwójne palce
fantazyjna stopa 

Oczywiście nie obeszło się bez przeróbki, a raczej skrócenia palców, nie moich tylko w skarpetach :), dalej nie rozumiem dlaczego pomimo zastosowania dokładnie włóczki wg przepisu, skarpety podane w książce na rozmiar 38-40 wychodzą gigantyczne może mają inną rozmiarówkę ale w calach też wychodzi coś innego. Pomijając te wszystkie niedogodności mam następne i będą jeszcze, książka okazała się wdzięcznym
zakupem :)



Z własnoręcznie uprzędzionej i ufarbowanej wełny (BFL + jedwab) uczyniłam taki komin, wzór (Lana Grossa) darmowy  w PDF'ie, ściągnęłam z internetu, niestety zdjęcia fatalne brak światła powoduje że, nic nie
widać a obróbka zdjęcia niewiele pomogła. Zdjęcia robione z lampą uwydatniają blask jedwabiu ale całkowicie zatracają strukturę wzoru. Może jak będzie trochę lepsze światło na dworze to zrobię jeszcze
raz zdjęcie.
Nawet bliskość okna nie pomogła - szaro buro

w blasku flesza :(
Życzę wszystkim zaglądającym Szczęśliwego
 Nowego Roku 
oby ten Nowy był lepszy,
 wielu inspiracji (nie tylko dziewiarskich :))
 oraz wszelkiej pomyślności .