sobota, 3 czerwca 2023
Coś innego
niedziela, 26 lutego 2023
Kilka motków
W dalszym ciągu mam zastój we wspominanym swetrze z mnóstwem narastających wątpliwości, więc by nie robić skarpet zabrałam się za coś co od dawna mi chodziło po głowie. Tym razem nie wykorzystuję resztek tylko kilka motków Flory z Dropsa, robię następny szal na okrągło ale tym razem trochę zwariowany mam nadzieję, że jak zrobię więcej to zamysł będzie bardziej widoczny.
Mało co potrafi mną zawładnąć ale przejścia tonalne to jedno z moich ulubionych wykończeń kolorystycznych dzianiny, wielokrotnie pisałam o moich zachwytach nad Noro. No i tyle było z nie robienia skarpet, bo robię skarpetki z przejściem tonalnym, a te z "potworami" muszą poczekać tak jak rozgrzebany szal i sweter, nie wspominając o rzeczach innych.
Zrobiłam zamówienie uzupełniające do sklepiku, powinno przyjść w tym tygodniu, nie będzie nowości ale wróci "Czarna Pantera" i "Lis Polarny" więc podstawy do tworzenia przędzy pod "potwory" też będą, dlatego z pewnością skarpet nie zabraknie.
Pozdrawiam Was niedzielnie
niedziela, 25 września 2022
Końca resztek nie widać
Opowieści o resztkach włóczkowych przewijają się od czasu do czasu przez wpisy na moim blogu, zawsze postrzegane są jako problem do pilnego rozwiązania. Tym razem bohaterami tego postu też są wszelkie pozostałości włóczkowe.
niedziela, 10 lipca 2022
Najwyższy czas
Na drugi weekend czerwca zapowiedziała się z krótką wizyta moja siostra z Berlina. Pomimo bardzo krótkiego czasu tej wizyty starałyśmy się nadrobić wszystkie pogaduszki ciesząc się własnym towarzystwem. Nawet nie myślałam o tym by odrobinę czasu stracić na druty czy inną działalność tu opisywaną, więc nie było o czym specjalnie pisać. W następny weekend czerwca szłam na spotkanie klasowe ale zaległości z pobytu siostry trzeba było nadrobić w dodatku ogród zaczął domagać się natychmiastowej interwencji więc zamiast opisywać poczynania na drutach czy kołowrotku doprowadzałam ogród do stanu ujarzmionej dżungli. Lubię mój ogród i uwielbiam posiadanie własnego warzywniaka i zielnika ale jeśli chce się mieć jakieś "plony" to uwaga jest konieczna no i trochę pracy :)

niedziela, 19 lipca 2020
Titanic
Koronka szetlandzka ma jeszcze jedną zaletę robi się ją cały czas prawymi oczkami czyli minimum wysiłku, przynajmniej w moim przypadku bo muszę zawsze pilnować naprężenia nitki przy lewych oczkach. Zaletą takiego przerabiania jest też to, że wzór jest bardziej kwadratowy niż prostokątny jak w przypadku prawej i lewej strony.
Co pewien czas wracałam do szala przerabiałam tak długo aż mnie nie znudził by znowu mógł spokojnie leżakować do mojego następnego zrywu.
Szal jest kwadratowy zaczynamy od zrobienia całego dolnego pasa koronki i rożków, później nabieramy oczka wzdłuż wewnętrznego boku koronki i przerabiamy: boczną koronkę, wnętrze szala i drugą koronkę, jak dochodzimy do końca to przerabiamy tylko koronkę zamykającą zbierając oczka wnętrza szala. I tu ujawnia się "dziewiarska katastrofa na miarę Titanica" :)
Przy nabieraniu oczek na pierwszy bok koronki solidnie się pomyliłam bo o jakieś 50 oczek a raczej o 10 rombów, niestety odkryłam to dopiero próbując policzyć jak powinnam zbierać te żywe oczka na samym końcu. By poprawić ten błąd powinnam spruć cały szal do pierwszego koronkowego brzegu a na to nie miałam siły, postanowiłam skończyć w takim stanie jak jest, uprać i ułożyć a później zdecydować co z tym zrobić.
Z kwadratowego szla zrobiłam prostokąt, szal jest olbrzymi bo to prawie 4 metry kwadratowe, ciężki, bardziej kocyk niż zwiewna koronka jedyna pociecha to to, że nitki powinno zostać bo szal ma o 1/3 więcej oczek środka - ciekawe czemu mi się tak dłużyło przy nim :)
Przy układaniu musiałam dwa boki bardziej rozciągnąć by pomieścić te dodatkowe oczka.
Właściwie to jest miły dla oka, trochę nieforemny przy złożeniu w trójkąt ale to nie ujmuje mu urody tak jak jeden błędny romb, który ujawnił się dopiero przy suszeniu, chociaż on też ginie przy złożeniu dzianiny.
W tej chwili mam mieszane uczucia - ulgę, że nareszcie skończyłam wiecznego UFO'ka ale ta porażka rachunkowa długo będzie mnie męczyć.
niedziela, 25 grudnia 2016
Taki szaliczek
Nosić można na kilka sposobów a łączenie z żywych oczek daje możliwość przerobienia na tradycyjny szalik z dwoma końcami. Prezent został przyjęty przychylnie a ja mam nadzieję, że posłuży kilka lat nie nudząc się zbyt szybko.
Włóczki zostało na skarpety więc będą jeszcze skarpetki, które już się tutaj pojawiły a przynajmniej ich kawałek. Od ponad trzech tygodni walczę z rwą kulszową więc przędzenie w dalszym ciągu w ilościach aptekarskich ale na drutach na pewno coś powstanie a skoro coś powstanie to na pewno tu zaistnieje.
Gwieździsty szal jak najbardziej wpasowuje się w święta z gwiazdką w tle, wiec na dalsze świętowanie wszystkiego dobrego ślę.
niedziela, 4 grudnia 2016
Bez zmian
Sama włóczka jest dwukolorowa ale w wypadku skarpet zupełnie to nie przeszkadza, za to na sweter wybiorę może coś bardziej jednolitego.
Pozdrawiam Was niedzielnie z zimą za oknem i bolącym gardłem - jeszcze tego mi trzeba.
niedziela, 31 maja 2015
Bardzo duży szal
Przędzenie nitki na skarpety dla ojca zakończyłam i powinnam prząść merynosa superwash + nylon na moje testowe skarpety ale musiałam uprząść kawałek "Pieśćca" :) O nowych runach, które pojawiły się w sklepiku pisałam kilka postów temu, jednym z nich jest mieszanka różnokolorowych run owiec z Islandii a raczej włosa puchowego z tych run bo to 25 mic. Kolor mnie zachwycił i dla porównania zdjęcie z moim szalem w tle, "Lis Polarny" bo tak oficjalnie nazywa się ta mieszanka jest kolorystycznie cieplejszą i bardziej równomierną wersją mojego mieszańca z Corriedale.
Przędzie się bardzo przyjemnie, nitkę można wyciągnąć cienką ale przy powielaniu (navajo) już nie było tak miło, włos puchowy sam w sobie jest dość krótki i słaby, nitka w niektórych miejscach się rozwarstwiała i rwała - tradycyjna 3- nitka jest w przypadku tego runa lepszym wyborem - nitka trafi w rękawiczki i tam będzie poddana testowi na wytrzymałość - bo kolor jest piękny.
niedziela, 26 kwietnia 2015
Niewiosenna zieleń
Zieleń we wzorze łagodnie przechodzi z ciemnych paciek w jaśniejsze, o dziwo ta "paciatość" w tego typu dzianinie mi się podoba co jest dla mnie samej zaskakujące - nie cierpię "paciatych" włóczek a tu jest dobrze.


























































