niedziela, 27 sierpnia 2023

Porażka

Myślenie nawet długie i dogłębne nad planowaną dzianiną nie do końca przynosi oczekiwane efekty, przekonałam się o tym niejednokrotnie. Tym razem moje poczynania poległy wręcz spektakularnie. Dość długo miałam zamiar zrobić sobie sweterek taki niby koronkowy ale z wykorzystaniem japońskich wzorków bo są efektowne. Nitka miała być cienka na tyle by tych wzorków pomieścić sporo ale nie na tyle by nagość spod swetra wyglądała, sweterek miał być na gołe ciało, taki bardzo ozdobny long-shirt. 



W moich zapasach miałam merynosa typu lace oraz taki sam jedwab również typu lace. Sam jedwab wydał mi się zbyt cieniutki no i drobić bym musiała by ciało nie wyglądało spod, a sam merynos to jednak tylko merynos. No i pokusiło mnie robić to z dwóch nitek, przecież często tak robię i jest dobrze ale nie tym razem, z koronki zrobił się mięsisty kawał dzianiny we skomplikowane wzorki. To nawet bym jakoś przeżyła ale przegapiłam jedną rzecz, że rękawa z główką nie zrobię. 




Wiem, że można zrobić rękaw na prosto ale mnie to się zupełnie nie podoba, takie lata 60 - 70 lub fisherman sweter. Nie sprawdza się przy mojej posturze, niedopasowany rękaw z nadmiarem dzianiny w okolicy biustu, wyglądam w tym źle. Zrobienie rękawa z główką muszę zaczynać od góry, bo od dołu zawsze zrobię sobie za krótki rękaw, no i to wszywanie koronki by zgrabnie wyglądało. Nawet gdybym przebrnęła przez te ewolucje przy robieniu go od góry to niestety wzór by się nie zgadzał bo byłby "do góry nogami". Jeszcze w przypływie rozpaczy dociągnęłam jedno ramię do końca by to narzucić na się i zobaczyć co dalej.... a dalej tylko prucie. No nie da się na to patrzeć pomimo całkiem ładnych wzorków, wyglądam w tym cudownie puszyście :)

Pomimo nakładu pracy jakoś tak spokojnie podeszłam do sprawy prucia może mnie samo przerabianie oczek zaczyna bawić... jedyne co mnie martwi to rozdzielenie przy pruciu tych motków. 





By trochę odreagować to kupiłam włóczkę na sweter dla PM, do Karismy z Dropsa ufarbowałam 100 g cienizny dla wzmocnienia, taki dodatek przy użytkowaniu przez PM zdaje egzamin. Farba niby szara ale nie ten odcień z tym, że mnie to nie przeszkadza a tym bardziej PM nie będzie się tym kłopotał. 



Jeden z granatowych motków jedwabiu, który jeszcze nie trafił do wielkiej porażki został ufarbowany na petrol a do niego kupiłam Kid Silk w kolorze "Morza Północnego" i chyba zrobię sobie inny sweterek, bez drobnych wzorków :)

Podczas powstawania porażki w dalszym ciągu czynię skarpety, tym razem całkowita prostota sugeruje, że to dla nas, jedne z Jawoll firmy Long dla PM bo część wydarł więc trzeba wstawić nowe.




Te poniżej są dla mnie z grubszej włóczki, jest to moja przędza z runa owiec Lonk, którą chciałam przetestować w skarpecie. Włóczka powstała z tej czesanki jest sprężysta i ma się wrażenie takiej solidności więc może w skarpetach do spania sezon przetrwa bez dziur.



Na ostatnim zdjęciu też para dla mnie bo pomimo upału zapowiadają ochłodzenie, a że nie miałam ochoty zaczynać swetra w super upał i okrywać się połaciami ciepłej dzianiny to zdążę jeszcze zrobić skarpetki przed nabieraniem oczek na któryś z swetrów. 
Nie przędę bo w upale mi się nie chce ale mam zamiar uprząść sobie nitkę na skarpety z czesanki merynosa, jedwabiu i lnu. Mam już takie jedne i wyjątkowo mi odpowiada to połączenie jedynie co muszę zrobić to domieszać minimalnie nylonu dla wzmocnienia.




Pozdrawiam Was niedzielnie. 

 

niedziela, 6 sierpnia 2023

Sierpień

Dopiero był lipiec i to początek, robiąc wczoraj zdjęcia swetra zadałam sobie sprawę, że to czas miniony. Nic nie pisałam bo w połowie lipca musiałam pożegnać kota z powodu ptasiej grypy i jakoś nie mogłam się po tym pozbierać, w takich sytuacjach z prawdziwą brutalnością do nas dociera jak niewiele możemy. 

Z tej stagnacji wyrwała mnie klientka z prośbą o namieszanie jakiś battów, trochę mi to zabrało zanim zaczęłam ale to mieszanie trochę mnie popchnęło w kierunku powrotu do rzeczywistości.

 

Miło było znowu wymyślać mieszanki kolorystyczne, zrobiłam tylko 4 (na zdjęciach są 3) ale już mam ochotę by się jeszcze pobawić i coś namieszać. Zapowiadają taką pogodę, że pewnie zabawy z wełną nie będą groziły przegrzaniem. 




Jakiś czas temu pokazywałam ten zestaw kolorów -zdjęcie podłe pogoda była podobna co teraz, pisałam wtedy, że muszę trochę złamać ten róż i zrobię sobie sweter. Tak też się stało sweter powstał i tym razem nie mam zdjęć na manekinie tylko własne:)


Wzór pochodzi z starej gazetki Rowan chyba 48 to już kolejna rzecz, którą zrobiłam inspirując się zawartością tej gazetki (pierwszy był resztkowy otulacz). Gazetka pochodzi z 2010 roku ciekawe czy zatrzymałam się w czasie (starość) czy teraz jakoś mniej rzeczy potrafi mnie ruszyć, są rzeczy które mi się podobają ale nie na tyle by zaraz je robić. 


Wzoru nie kupiłam bo potrafię zrobić sweter, a wzorki w nim zastosowane narysowałam na podstawie zdjęcia tak by były podobne. Jedynie czego się trzymałam to kolorystyka bo to przez nią ten sweter w ogóle powstał ale nie ma ani jednego zdjęcia ukazującego prawdziwe kolory. Kolory są głębsze, ciemniejsze, stłumione poza malinowym (bo to malinowy a nie paski wściekłego różu). Wyobraźcie sobie coś ciemniejszego  i już :)




Na sweter kupiłam motki które widać na zdjęciu fiolet i wściekły róż to Flora a reszta Nord musiałam tak manewrować we rodzajach włóczek by mi się te kolory jakoś zgadzały z moim wyobrażeniem. Zakup prawie się udał, to znaczy został jeden ledwie napoczęty motek czarnego, sporo wściekłego różu (półtorej motka) i reszty trochę, za to fioletu musiałam dokupić bo brakło na ostatni szlaczek w rękawie. 



Rękawy z główką wymagały trochę gimnastyki i nie do końca są perfekcyjne ale przy podnoszeniu ręki sweter nie podciąga się ukazując pół boku więc to jedyny słuszny dla mnie wybór kształtu rękawa. Nawet rozplanowanie wzorków w miarę się zgadza przy fałszywym szwie  w rękawie. Właściwie odczuwam zadowolenie, że sweter powstał bo mi się podoba ale  więcej takiego nie mam zamiaru robić przez dłuższy czas. 



Ponieważ zapomniałam o tym .... te tysiące nitek do pochowania, by to ogarnąć straciłam ponad dwie godziny ale wiedziałam, że jak nie zrobię tego od razu to nie wiadomo kiedy to nastąpi.


No i mając początek sierpnia ja stoję w ogrodzie w wełnianym swetrze, w dżinsach i wełnianych skarpetach (musicie mi uwierzyć na słowo bo zdjęcia nie obejmują stóp) i zastanawiam się jak ciepłą odzież zrobić na zimę :)


Pozdrawiam Was niedzielnie.