Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 marca 2018

Trzy motki


Wygląda na to, że są mi przypisane owe trzy motki na tydzień :) jak już przędę to po trzy ale zanim o nich wspomnę to muszę napisać o jucie. Właściwie to nie miałam zamiaru jej na razie przerabiać ale tak mnie zmęczyły skarpety, o których pisałam tydzień temu a resztki leżą na następną parę więc musiałam uczynić coś innego.



Motek juty kupiłam bo była z opisem, że jest miła i delikatna, a że uczynili ją Japończycy to ich podejrzewałam o jakąś inną jutę :) Juta okazała się zwykłą jutą bez delikatności z typową dla siebie szorstkością i sypaniem włóknami. 


 Postanowiłam zrobić z niej myjki do ciała bo cóż innego można zrobić z jednego motka drapaka. Samo przerabianie włókna nie jest jakieś tragiczne, nie sypie się nawet specjalnie, jedynie wykazuje słabość skrętu i trzeba uważać by nadmiernie podczas nabierania oczek nie rozkręcić nitki bo się rozsypie.


Na myjki wybrałam ściegi tkackie by maksymalnie zagęścić dzianinę, jest z tym trochę zabawy ale to i tak nic w porównaniu ze skarpetami z resztek :)
Lewa strona drugiego z ściegów wygląda bardziej drapieżnie ale jak się okazało są to zęby na pokaz po zamoczeniu myjka okazała się tylko trochę bardziej szorstka od zwykłej z bawełny frote. Juta mnie nie zachwyciła i nadal się zastanawiam co skłoniło Japończyków do wykorzystania tego materiału jako surowca na włóczkę ale jeśli ktoś zapragnie myjek to materiał w sam raz  :)


Za to moje motki są jak najbardziej miłe i delikatne w dodatku czynione w pośpiechu bo stało się to czego się obawiałam brakło wełny na mój sweter. Pierwszy motek w kolorze ciemnej cegły powstał bo podczas mieszania kolorów pod sweter poszłam za bardzo w kierunku czerwieni i ta mieszanka ostatecznie w skład swetra nie wchodzi ale jest na tyle ładna, że z przyjemnością ją uprzędłam przyda się do czegoś innego.


 Sweter pomimo projektu przeszedł kilka zmian podczas dziergania ale już na wysokości pach wiedziałam, że ciemnoszarego braknie na rękawy, a kończąc karczek białego pozostały opary. Jak to dobrze, że nie trzeba nic dofarbować bo to nigdy się nie udaje za to domieszać tak samo, szczególnie jak się zważyło części składowe mieszanki zawsze można i to bezstresowo, że kolor będzie inny.

trochę karczku w swetrze 

Z swetrem jestem na etapie, że raz mi się podoba a raz zastanawiam się czemu robię obiciówkę na starą sofę, w tej chwili zostały mi rękawy i półgolf, który ma być kołnierzem lub czymś takim. Do tego mam dylemat między zamkiem a guzikami ale zanim dojdę do listw na guziki czeka mnie jeszcze pochowanie tysiąca nitek i cięcie.


Ponoć za chwilę ma być wiosna więc pozdrawiam Was z nadzieją na ocieplenie i to prawdziwie wiosenne.