Nie żebym cierpiała na brak czapek lub była zazdrosna o tę, w której PM nie chodzi ale z mojego swetra zostały kłębuszki. Na coś większego raczej nie starczy ale czapka i może rękawiczki z tego będą, poza tym takie cudne Bfl nie może tak sobie leżeć. Nawet nie wymyślałam coś innego bo przecież w swetrze wyglądał wzór całkiem ładnie, więc czemu nie włożyć coś podobnego na głowę.
Do tytułowych róż ze wzoru na zwieńczenie czapki chciałam jakieś listeczki wpasować ale wyszła gwieździsta rozeta, nie wygląda najgorzej. Czapka jest ciepła i już przetestowana, na mrozie spisuje się nieźle chroni przed zimnem.
Wyklejając logo dla lokalnego klubu skata nie mogłam oprzeć się wrażeniu podobieństwa pomiędzy wzorem na swetrze a Karo (w skacie to schell) od tej pory jakoś myślę o moim swetrze w kategoriach karcianych :))
No ale czyż ta "bombka" nie jest podobna to tego wzoru ? :)
Żona kuzyna (ta od gwieździstych getrów) patrząc na moje koralikowe bransoletki stwierdziła, co chętnie przygarnie taką na urodziny. Tym razem postanowiłam, że prezent dostanie na czas a może i szybciej (urodziny ma pod koniec lata, więc niech się cieszy tym przez lato). Nie tak do końca już chciałam się za to zabierać ale potrzebowałam "wolnego mózgu".
Potrzebowałam zajęcia, które zupełnie nie absorbuje myśli, przy nawlekaniu tych koralików to jeszcze trzeba trochę pomyśleć ale sam proces twórczy - ogranicza się do cierpliwości i wystarczającej ilości światła.
Zapięcie też nawiązuje do roślinności, bransoletka ma 34 koraliki Taho 11o w obwodzie, długość jakieś 18,5- 19 cm. Chyba wyląduje w sklepiku bo mam jeszcze kilka kwestii do przemyślenia, więc zanim zabiorę się za prezent dla żony kuzyna to powstanie jeszcze kilka.
A robiąc tę bransoletkę myśląc o rzeczach wielu, przyszło mi na myśl jak to biały człowiek podbijał "dzikusów" za pomocą perkalu i szklanych koralików :D
Miłej niedzieli.












