Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrękawnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezrękawnik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 października 2012

Drobny wzór

Trochę wybrzeża na jakiejś wysepce a do tego łodzi, i zacięcia rybackiego jeszcze mi trzeba bo bezrękawnik już mam. Trwało to trochę, bo to jednak dłubanina ale jak ja lubię takie projekty :)) Właściwie to najbardziej kocham, ten typ dzianiny, ma w sobie jakąś zapowiedź trwałości (prędzej się znudzi niż zużyje), już w dotyku sugerowana jest solidność takiego swetra. Nic dziwnego, że swetry w oryginale to robocze ubranka rybaków, ciepłe i solidne.



typowe dla projektów "fair isle" drobne wzory w pasach
Taki tekst znalazłam w internecie reklamujący atrakcje wyspy (oprócz ornitologicznych): 
"Nazwa „Fair Isle Knitting” rozpoznawana jest na całym świecie jako określenie kolorowej robótki z horyzontalnymi pasami geometrycznych kształtów.  Zwłaszcza w  latach 20-stych XX wieku swetry robione na drutach przez kobiety z Fair były niezwykle modne."
Przeczytałam również, że oryginalnie wykorzystywano naturalną kolorystykę runa owiec (Wyspy Szetlandy niedaleko) oraz barwiono naturalnymi barwnikami na czerwono, niebiesko, żółto. Inspiracją do wzorów była  tematyka religijna wszelkie krzyże ale również przyroda (rogi baranie, liście paproci, kwiaty) a do tego kotwice, kwadraty, romby itp. 




pomimo zbieranych oczek bok wygląda dobrze
nie, nie jest za krótki tak miało być :)
Udało mi się i mam, tym razem zdjęcia własnej osoby w ubranku, żeby nie było, że tylko manekin chodzi w tym co wydziergam. 
Charakterystyczną cechą tego typu dziewiarstwa jest praca w okrążeniach, czyli dziergamy cały czas prawą stronę, w tym celu w miejsca na ręce i dekolt wstawiamy obszar oczek roboczych (miejsce cięcia) i przerabiamy dalej pamiętając o zbieraniu oczek na wykroje pod pachami i przy dekolcie. Sama końcówka dziergania gdzie oczek było już naprawdę niewiele odbyła się u mnie na zwykłych drutach skarpetowych. 
Zabezpieczone brzegi pomiędzy cięciem podwija się i przyszywa do lewej strony. 
Trochę też przesadziłam z wielkością a raczej "małością" drutów, ściągacze na 2,5 a reszta 2,25 spokojnie mogło być więcej do 2, 75 ale jakoś tak odruchowo złapałam za rozmiary, które najlepiej mi leżą w ręce. 


oryginalnie w dwóch kierunkach na okrętkę u mnie płotek
 W książce pokazują jak przyszyć, ja uczyniłam to tak, wydawało mi się trochę solidniej niż na okrętkę ale czas pokaże czy się sprawdzi.
Zdjęcie na manekinie jeszcze przed wrabianiem plis dekoltu i rękawów, już wtedy czułam, że mi się będzie podobał.  




Wprawdzie są głosy, że chodzić w tym będę od "wielkiego dzwonu" bo nie ma rękawów  a ja nie chodzę w rzeczach, które nie mają ciepłych rękawów. 
Wiem, że to nie mój ostatni tak popełniony "udzierg" następny będzie sweter z długim rękawem myślę, że przy tej technice dziergania można by się pokusić o zrobienie czegoś kurtko-podobnego. 
Cieszy mnie, że własnoręcznie przędziona i farbowana wełna wygląda bardzo dobrze a ręczne wykonanie dodaje uroku. Przędza zrobiona z runa South American ale bardziej włochate runo shetland'ów nadaje oryginalnym dzianinom niepowtarzalny urok więc kto wie czy następny projekt nie będzie właśnie z tego runa. 
Handlowo ale bez przesady - wełny zostało dokładnie na jeszcze jeden bezrękawnik, jakby ktoś chciał (do rozmiaru 42) to mogę odsprzedać (za 6 motków po 50g - 180 zł ) a wzór do pobrania tutaj lub mogę przesłać pobrany plik. 



W tej chwili muszę czymś zapełnić myśli więc rysuję rękawiczki ale jak tylko opanuję wystarczająco nowy kołowrotek to czuję, że z prawdziwą przyjemnością zabiorę się za następny projekt w tym stylu. 

sobota, 22 września 2012

Fraktale i Navajo

 Niejednokrotnie przędłam już metodą fraktali ale jakoś przędza zawsze trafiała do sklepiku, jak dla mnie była za "dzika". Ciężko się pozbyć uprzedzeń ale postanowiłam zrobić coś dla siebie z takiej włóczki. W bardzo bogato kolorystycznie farbowanych włóczkach zawsze przeraża mnie efekt "ciapek", "łatek" jakiegoś chaotycznego rozkładu kolorów, bez względu na to jak próbuję się przekonać i tak nic z tego nie wychodzi. Jedyny rodzaj włóczki (dla mnie do przyjęcia) z drobinkami innego koloru to tweed oraz włóczki z długim przejściem tonalnym. 
Fraktalowa dzianina zaskoczyła mnie rytmem, jakimś delikatnym uporządkowaniem kolorystycznych przejść, takie Noro inaczej. Delikatne złamanie barwy przez skręt dwóch różnych kolorów daje taki miękki efekt przenikania koloru. O dziwo myślę o jakiś dodatkach w tym stylu dla siebie. 

"miękkie" kolory :)
Skarpety, które zrobiłam są niestety za delikatne by służyły jako zimowe więc będą raczej z tych "do spania" lub na jakieś jednorazowe wyjścia ( nitka typu 2-ply i ponad 450 m w 100g )  za cienkie i tyle.



 Z tego samego farbowania powstały 2 kłębuszki po 25g w skręcie navajo na rękawiczki, tutaj przejścia tonalne wyraźnie widoczne z dużo większym kontrastem i o dziwo w tej chwili moim faworytem kolorystycznym są skarpety.
 Różnica w odbiorze koloru też dość pokaźna : skarpety są bardziej pomarańczowe z takim wręcz przesyceniem kolorystycznym  w rękawiczkach ten pomarańcz jest ale bardziej stłumiony - a to to samo farbowanie. 
Wzór na rękawiczki z Dropsa (u nich to skarpety)  wprowadziłam trochę zmian, przeliczyłam, rozrysowałam nieco ujęłam, nieco dodałam i robię rękawiczki. 
Z ciekawostek dodam, że w Dropsie najnowsza kolekcja jest w polskiej wersji językowej, myślę, że to ładny gest z ich strony. 

złe światło
Wzór w wielkie kwiaty bardzo mi się spodobał a wyśmienitym tłem miała być dla niego włoczka ufarbowana w bardzo energetyczne kolory.  Teraz przy skarpetach wydaje mi się zbyt "dosłowny". Myślę, że  częściej będę sprawdzać co powstaje w dzianinie z przędzy w różny sposób łączącej barwy, kto wie co jeszcze mnie zaskoczy swym urokiem :))


 Na sam koniec inny rodzaj "flokati" - lewa strona bezrękawnika, niestety zanim cokolwiek uczynię dalej muszę uporać się z zakończeniem tych nitek, oraz odpowiednim zabezpieczeniem obszarów, które będą cięte. Jak to uczynię to zostanie wykończenie dekoltu i ramion no i chyba będzie gotowy. 


Na "Prząśniczce" jesienne wyzwanie -  szalik w barwach jesieni,  jeszcze nie wiem czy dam radę się przyłączyć ale kto wie jak na razie myślę o jakimś otulaczu -  jakiejś chuście nie chuście.  Tak mi się podobają te trójkąty lub półkola robione wzorem francuskim taki owijacz w obronie przed chłodem :))  


piątek, 3 sierpnia 2012

Jeszcze jedwab

"Dekadencja" tak pięknie nazwała ten kolor Justyna z Yarn&Art  i tak pozostanie bo mnie też tak się kojarzy brązowo-różowy. Uprzędłam nie tak bardzo cienko ale w 98g jest ok. 550 m 2-ply więc na topik (dla szczupłej osoby :)) powinno starczyć. Pierwszy raz suszyłam sam jedwab i postanowiłam po wypraniu powiesić na dworze ociekający wodą motek by pod własnym ciężarem ociekając się prostował. No i wygląda dość ładnie bez załamań, które powstają podczas wygniatania lub wirowania.

dekadencki jedwab 
Drugą rzeczą, którą wypróbowałam to uprząść motek tak by miał bardzo długie przejście tonalne, w tym celu podzieliłam czesankę wzdłuż na pół (o ile to możliwe) i uprzędłam dwa single. W łączeniu nie do końca kolor trafiał na kolor (nawet o tym nie marzyłam) ale gdzieś 3/4 nitki to połączone te same kolory.

długie przejście tonalne no prawie :)

W ten sam sposób co jedwab suszyłam alpakę z jedwabiem, uderzanie motkiem po wypraniu o brzeg wanny nadaje nitce puszystości myślę że, dopiero podczas dziergania ujawni się w tym motku alpaka.

suszenie na "obcieku" :)) - navajo  ponad 400m 
 W zeszłym roku kupiłam alpakę z jedwabiem z Dropsa kolor jeans czego na zdjęciach nie widać. Tak sobie leżały te motki i leżały, ja je od czasu do czasu pogładziłam i to wszystko. I może dalej by leżały gdyby nie to na co natrafiłam przeglądając katalog Misty Kim Hargreaves. Projekt zawładnął mną i wiedziałam, że coś w tym stylu bardzo chcę mieć. Mogłam kupić katalog ze wzorami ale cena dość spora a projekt i tak będzie przerobiony bo ja chcę długi rękaw. Będzie to moja wersja, tego sweterka dół w oryginale jest robiony w poziomie u mnie zwykły ściągacz (prawe oczka przekręcone), ażur prawie ten sam no i rękaw będzie nabierany od góry i długi.

guziczki z masy perłowej 
Wykrój zrobiłam obowiązkowo jakoś już nie potrafię dziergać z pamięci, a o cudnych wielgachnych, workowatych swetrach mogę już zapomnieć - niestety nie wyglądam w nich tak jak kiedyś.
Jest to trzeci rodzaj włóczki z Dropsa po Limie i Lace, z której coś dziergam i jak na razie nie mogę się do niczego przyczepić. Na pierwszym miejscu zawsze będą u mnie włóczki ręcznie przędzione ze względu na unikatowość ale z Dropsa dzierga się niespodziewanie przyjemnie.

stanowczo za dużo niebieskiego

Bezrękawnika przybywa bardzo powolutku, jest to już drugi bezrękawnik, który robię z runa South Amerikan. Pisałam już kilkakrotnie, że jest to wspaniałe runo, miękkie przyjemne dla skóry (nie gryzie), pięknie się farbuje no i przędzie się wyśmienicie w całkiem równą nitkę. Dlatego też wybrałam je do tak pracochłonnego projektu jak fair isle mając nadzieję, że tutaj również będzie wyglądało dobrze. 


Może podczas weekendu uda mi się dorobić więcej niż 3 rządki - życzę wszystkim miłego "końca tygodnia"  :))

piątek, 20 lipca 2012

Jedwab

Jak nie kochać jedwabiu ? - niczego nie fotografuje się tak wdzięcznie jak jedwab. Farbowanie wymaga trochę gimnastyki bo jedwab jest kapryśny, farbę trzeba bardzo dokładnie aplikować jeżeli chcemy ufarbować na jednolity kolor. W ramach odstresowania, zajęcia myśli czymś innym niż lekarzami, postanowiłam farbować. Tym razem bez planu, jakiegoś przymusu uzyskania konkretnego koloru, po prostu zabawa barwami.

Alpaka z jedwabiem

 Nie zależało mi na tym by jedwab dokładnie wchłaniał kolor miał nim być pociągnięty, z przejściami tonalnymi, z mieszaniną barw. Chciałam wykorzystać barwniki, które miałam z poprzednich farbowań by pozbyć się słoiczków z resztkami, niestety słoiczków przybyło, będzie jeszcze jedno farbowanie :))

Bfl z jedwabiem
Nie wiem czemu ale samo patrzenie na kolorystykę w jakiej jest ufarbowane Bfl z jedwabiem działa kojąco na moje nerwy, nie wiem co widzicie u siebie ale jest to połączenie morskiej zieleni z ociupinką petrolu przekładane jasnymi odcieniami drewna palisandru.
Tytułowy jedwab farbowany w odcieniach łososiowym, beżowym i brązowo-różowym, tzw. : "stary róż", moja babcia na określenie tego koloru mówiła "alt rose" co właściwie jest "starą różą" ale ja też lubię tak o nim myśleć. 
Jedwab - i jak go nie fotografować :)
W tej samej tonacji z dodatkiem "Aztec Gold" (kolor farby) zabarwiłam trochę chustek jedwabnych.


Dla odstresowania będę prząść z czesanek nitki, zobaczę czy przędza będzie równie ciekawa jak czesanka, bo z tym różnie bywa. Niekiedy pięknie wyglądająca czesanka w nitce nie zachwyca i na odwrót nie ciekawie ufarbowana czesanka daje zaskakująco piękną nitkę. Jak uprzędę pokarzę :)
Oczywiście trochę dziergam, ostatnio wzbudziłam spore zainteresowanie starszych Pań w poczekalni dla astmatyków, a że się tam czeka dość sporo to zrobiłam prawie pół skarpety.
Projekt, który nabiera kształtów to wspominany wcześniej bezrękawnik fair isle, niestety nie obeszło się bez prucia, do projektu wykorzystałam naturalnie szarego merynosa, okazał się zbyt ciemny. W wzorze pisze o kolorze perłowo szarym, więc musiałam ufarbować trochę runa właściwie to nie farbowałam tylko straszyłam farbą.

przed pruciem - dobrze, że to był sam początek
Teraz robótka wygląda tak, mam nadzieję, że całość będzie godna pokazania trochę przeraża mnie to cięcie, oby nie została z tego kupa krótkich nici. 


piątek, 9 września 2011

Bezrękawnik

Światło dziś u mnie kapryśne, ale musiałam jeszcze wilgotny bez pikotek przy ramionach, taki jedwab, który mnie cieszy :))
duże elementy doszyte później 

jako dodatek do bluzki lub jakiegoś T- shirt'a 



Same zdjęcia bo co tu pisać albo się podoba albo nie, mnie się - tym razem widzi, z jedwabnym sweterkiem "rozlanym" dalej się zaprzyjaźniamy, guzików do dzisiaj nie doszyłam. Z tym nie będzie tego problemu.


Jutro idę na urodziny może zdołam wykończyć przed imprezą i zaistnieć w nowym :)))

wtorek, 6 września 2011

Koraliki i jedwab

Przez całe lato poszukiwałam topu idealnego, tak mnie kusiło zrobić sobie letnie wdzianko i nic. Przeglądałam strony "darmodajnie" z wzorami i takie co zapłacić trzeba, podglądałam co czynią i prezentują dziewczyny na swoich blogach i nic. Jakoś żadnego zrywu, jakiegoś ukłucia że, to "to".
Tymczasem przyszła jesień w oknie kuchennym firanka przypomina o przetworach na zimę, a topy i skromne bluzeczki raczej  będą przydatne na przyszły sezon.


 Zaczęłam jednak z resztek jedwabiu z wielbłądem bezrękawnik, który widziałam w majowej Sandrze trochę przerobiłam, zastosowałam inny wzór (dżersej zamiast siatkowego), narysowałam wykrój i zrobiłam próby (nie czynię już nic bez wykroju i dokładnego przeliczenia oczek - pokora prującego), a ozdobny kołnierz postanowiłam wzbogacić  włóczką z koralikami .
 Jak zobaczyłam u Beaty tą jak to nazwała "frymuśność" to wiedziałam że, uczynię coś w tym stylu.
przy blasku fleszu : masa perłowa (będzie doszyta później),
piasek pustyni, tygrysie oko, kryształ górski
 Zakupiłam trochę koralików na allegro i zaczęłam zabawę, niestety przy tak nierównych kształtach oraz ciężkości trzeba uważnie prząść, wykorzystałam również moją leniwa Kaśkę bo nitka to 3-ply a przy tych kamyczkach bałam się totalnego poplątania przy navajo.
wygląda na  przeładowane ale w końcowej nitce jest ok
takie rodzynki w cieście :))
Koraliki to kamienie półszlachetne, a większe elementy z masy perłowej doszyję później. Jestem prawie na finiszu, mam nadzieję że, ściśle stawiane oczka jedwabiu tym razem nie uczynią z bezrękawnika tuniki.


trochę szydełkowej koronki