niedziela, 8 kwietnia 2018

Mieszańce

Jeszcze przed świętami namieszałam runo pod czapkę, której projekt mam lat kilka, w czasie świąt i po nich przędłam te mieszańce. Powstało osiem motków po jakiejś uncji :) no chciałam po 25 g ale wszystkie są ponad i oscylują pomiędzy 26 a 28 g. 



Na czapkę użyję siedmiu z nich bo jasno żółty to resztka Bfl z mojego swetra, zresztą widać od razu, że to inne runo bo ma blask. Niestety moje mieszańce to w głównej mierze merynos bo to jedyne runo oferowane w tak bogatej gamie kolorystycznej. Jak chcemy uzyskać kolor z "podtekstem" to nie możemy go wymieszać z dwóch lub trzech barw on musi mieć sporo "niuansów".


 Moja kolorystyka odbiega od oryginału ale nie spodziewałam się tego, że zaraz osiągnę taką biegłość w mieszaniu, że kolory będą idealnie się pokrywały. Inna sprawa, że musiałam trochę improwizować bo po prostu nie miałam wszystkich potrzebnych "niuansów".


Na zdjęciu poniżej motki, z których czapka jest robiona w oryginale, jak to w przypadku monitorów, aparatów i innych urządzeń oddających kolor różnice są i będą, na stronie producenta też to wygląda inaczej -  mogłabym próbować to powtórzyć gdybym te motki miała w oryginale tylko wtedy po co mieszać :)

zdjęcie z blogu Lavendelblau 
Na razie cieszę się z możliwości jakie daje mieszanie kolorów bo to zupełnie różne kolory niż te, które powstają z samego farbowania. Widać to po motku Bfl, który był w samej farbie, runo było mieszane bo do naturalnej bieli było dodane jakieś 20 %  Bfl oatmeal  więc dwa składniki + farba, a to jednak mało w porównaniu z mieszaniem sześciu lub większej ilości kolorowych run.


 Sam proces mieszania jest dość mozolny, długotrwały, by uzyskać w miarę równomierne wybarwienie trzeba te włókna wymieszać bardzo dokładnie tak by nie było pasm koloru tylko równomiernie rozłożone koło siebie pojedyncze włosy we wszystkich kolorach - co się udaje w mniejszym lub większym stopniu.


 Z dzianiny - jedyna ukończona rzecz to skarpety dla syna, oczywiście z resztek, może nie tak ekstremalnie jak te poprzednie ale resztek dość sporo mi jeszcze pozostało i prawdopodobnie w dalszym ciągu będą się tu ukazywać takie "perełki".


Skarpety powstały z resztek Bfl w kolorze naturalnego brązu, resztek mieszanki wszelkich run z rasy Bfl, zielony to również Bfl tylko farbowany, pomarańcz to Corriedale a te cieniowane brązy to runo Eider farbowane naturalnie w łupinach orzecha włoskiego.


Kolorystyka limonkowo-mandarynkowa nie przeraziła mojego syna i skarpety już są używanie. Ciekawe jak to upodobania kolorystyczne się zmieniają pod wpływem komfortu ubioru :)


Już trochę za późno ale zrobiłam sobie kilka słoików dżemu pomarańczowego, jest wyjątkowo dobry w mazurku z suszonymi morelami, migdałami i białą czekoladą. 




 Nie wiem czy za tydzień post się ukarze bo mam w planach wielkie malowanie w domu ale sweter już praktycznie na ukończeniu więc może się uda.

Pozdrawiam prawie wiosennie.