Dzieje się niewiele bo nie mam czasu chyba nigdy nie mam go za wiele ale co tu dużo pisać sweter wrabiany, "wrabia" mi całe popołudnia i wieczory - tak jak wcześniej pisałam chcę go skończyć jeszcze tej jesieni. Motków na niego ufarbowałam oszczędnie, mam już dość małych kłębuszków ale przezornie zostawiłam niektóre bardzo "namieszane" barwniki.
![]() |
| wielbłąd rudy oberżyna |
Dodam jeszcze, że zostawiłam proporcjonalnie farby na 1 motek (dozowniki mam opatrzone miarką) czyli stężenie powinno być teoretycznie takie samo a tu jakby ktoś żółtego dołożył.
Nie wiem czy będę to zmieniała myślę, że te subtelne różnice w tak drobnych wzorkach nie będą widoczne ale ostateczną decyzję podejmę jak będę musiała użyć tych dofarbowanych. Sweter dostarcza mi jeszcze innych atrakcji, nie przypominam sobie bym miała w jakiejkolwiek robótce tyle przedmiotów "obcych": 3 agrafki (będą 4), 4 markery i dwa łańcuszki z nabranymi oczkami (miejsca na rękawy).
![]() |
| zdjęcie lewej strony dla Dodgers :D |
Aldona (Finextra) napisała mi kiedyś, że jak kupi się więcej igieł to się tak szybko nie zgubią. Ja nie zgubiłam tylko dobrze schowałam - no nie ma i koniec. Poszłam do pasmanterii i spotkała mnie niespodzianka dostałam gazetki z robótkami to co, że po niemiecku (gazety dziewiarskie i przepisy kulinarne całkiem sprawnie przyswajam w tym języku:). Z poprzedniej, którą dostałam zrobiłam sweter, rękaw robiony z główką, robiony osobno, przy zszywaniu pasował oczko w oczko.
![]() |
| ta druga to o włóczce do filcowania i torebkach z niej |
W gazetce wiele swetrów we wzory wrabiane, dużo gładkich ale to co dla mnie ważne to wykroje, które sobie cenię i dopasowuję do swoich wymiarów. Już sam fakt posiadania rysunku konstrukcji np. swetra raglanowego jest bardzo pomocny przy próbie samodzielnego tworzenia wykroju. Najbardziej spodobał mi się ten sweter to połączenie dwóch włóczek tweedu i moheru. Samo połączenie kolorystyczne mnie intryguje rudy brąz z wyraźnym błękitem, w ogóle cała tonacja i nastrój zdjęcia mi się podoba, oliwkowy kapelusz, spodnie w jodełkę ten kawałek materii wokół szyi przypominający szaliki z szafy mojego dziadka. Bardzo mi jesiennie z tym zdjęciem.
Na razie podziwiam, jak za rok dalej będzie mi się podobać kto wie może się pokuszę o coś podobnego :)
Po przyjściu z pasmanterii doznałam olśnienia gdzie są moje "przezornie" schowane przed zagubieniem igły - teraz mam dwie więcej.
Miłej niedzieli.







































