niedziela, 3 lutego 2013

Rozmyślania

Nie każda włóczka pasuje do projektu, nie każdy projekt sprawdzi się w danej włóczce. Ktoś może powiedzieć, jak już nie ma się do czego przyczepić to trzeba powydziwiać. Chusta mi się podoba jest duża, ciepła, wzór nie stracił charakteru włos alpaki  (sypie się) imituje drobne igiełki, które chciałam mieć w tym projekcie.

podoba mi się ale ideał byłby gładki 

 O kolorze już pisałam, że mi się więcej niż podoba. Tweed ma w sobie tą minimalną niejednolitość, która nadaje dzianinie wielowymiarowość koloru ale jest na tyle delikatna, że z daleka materia wydaje się jednolitej barwy.  Poprzednio nie wiedziałam, co mi nie pasuje ale teraz już wiem. Jak dla mnie tweed jest stworzony do prostoty on sam w sobie jest ozdobą i nie potrzebuje niczego innego. Mam nadzieję, że zdjęcie pod spodem wyjaśnia to o czym napisałam - prawe oczka lub wzór francuski i nic więcej nie potrzeba by tweed wyglądał idealnie.


Gdybym miała kiedyś zrobić coś z tweedu to całkiem prosty sweter a do tego jeszcze chętnie ten tweed sama bym zrobiła. Trochę zazdrośnie spoglądam na małe gręple, ostatnio takim bawiła się Finextra, bardzo przyjemna zabawa i runa nie trzeba na kilogramy (jak w przypadku dużych maszyn) wystarczy trochę, by spełnić swe marzenia o fakturowych przędzach.


widziałam kiedyś takie zdjęcie więc sobie też zrobiłam :)

Zapełniam szpulki, mam ustawiony kołowrotek i tylko je wymieniam, a że mam 8 szpul to nawet nie zastanawiam się by coś uwolnić więc jak na razie same single.

Robię skarpety, po ostatniej rozmowie z mężem :)
Pan Mąż :  - Zrobiła się dziura w skarpecie.
Ja :    - Zrobiłam ci nowe !
Pan Mąż :   -  A to mi przysługują tylko jedne na rok ?

No cóż okazało się, że włóczka sklepowa (ta do skarpet) jest znacznie wytrzymalsza, na dodatek skarpeta nie jest tak masywna pomimo wzorów wrabianych. Białe z przędzionej wełny, które zawsze robiłam były za białe na dodatek za ciepłe - można uprząść cienko i pobawić się we wrabiane wzory ale niestety zbyt szybko się przedzierają bez dodatku czegoś sztucznego. Wełna sklepowa ma wiele zalet ale naprawdę ciepłe skarpety są z przędzionej wełny i to nie z tych delikatnych gatunków - można się o tym przekonać podczas solidnego mrozu. W tym przypadku coś za coś :))


Mam tyle resztek, że postanowiłam je przerobić na skarpety, przy takich wzorach nie ma to specjalnie znaczenia, że włóczki różnią się odcieniami i tak nie będzie specjalnie widać a nawet gdyby to ktoś pomyśli, że tak miły być zrobione. 
Często podziwiam na blogach Wasze rośliny, Jot Ha ma niesamowite  kwitnące rośliny, Viola też ostatnio pokazała grubosza,który zakwitł.  Ja pokażę efekt późniejszy po kwiatach.  To nie pierwszy raz jak owocują nasze cytrusy ale tym razem o dziwo udało im się nie zrzucić owoców w okresie zimy i powolutku żółkną na krzakach. Cały okres letni stoją w ogrodzie niestety zima jest dla nich okresem próby i najczęściej gubią liście i owoce w różnych fazach rozwoju.


Kandyzowana skórka z takiej cytryny to całkiem przyjemny dodatek do ciast lub deserów.


40 komentarzy:

  1. Świetna chusta , z przyjemnością czekam na Twoje prace, są super .

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chcę taką cytrynkę! Chusta piękna i urobek na kołowrotku imponujący! O skarpetkach nie wspomnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violu sadzonki cytryn można kupić prawie wszędzie ale gorzej z uprawą bo najlepiej im w ogrodzie a zimą trzeba zapewnić od 5- 10 stopni i bardzo wiele światła co nie do końca mi się udaje. Więc posiadanie cytrusów to raczej takie cudactwo :))
      Dziękuję za miłe słowa :))
      Serdeczności

      Usuń
  3. Chusta marzenie, wzór powalił mnie na kolana.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doriss ja też zakochałam się w tym wzorze więc to jego druga odsłona u mnie :))
      Wzory Margaret Stove są tak finezyjne i dopracowane, że trudno przejść obok nich obojętnie.
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  4. Ale jak to? Te magiczne skarpety Pan Mąż już zdążył przetrzeć? To chyba strasznie je musiał ukochać? Nowe też się pięknie zapowiadają. Już się zastanawiałam, czy jak przędę na skarpety, to do niedużego kłębka na pięty nie dodawać nylonu już przy przędzeniu albo nie skręcić trochę z doprzędzionym nylonem farbowanym razem z wełną.
    Zazdroszczę Ci cytryny. Miałam przez wiele długich lat i nawet mi nie zakwitła, nie mówiąc o owocach.
    Owsianka na szpulach wygląda przecudnie, po skręceniu i farbie będzie boska. Zadziwia mnie to, że ona u Ciebie wygląda na melanż biało-szary, a to, co ja mam w taśmie (jeszcze nie przędłam) jest jakby raczej biało-beżowe. Ale zadziwiające efekty w tej sprawie zawsze się zdarzają, ja przy tym, co przędę, teraz też doznaję opadnięcia szczęki z powodu niespodziewanych efektów.
    Z tweedem dorozumiałam się dopiero wtedy, kiedy pojęłam, skąd się wziął - to w końcu był sposób na zagospodarowanie odpadów i najgorszego sortu wełny (nawet jeśli dodaje się do niej jedwab, to wszak tylko noil), więc z natury rzeczy nie jest to surowiec na artystyczne koronki. Ale mi się Twoja chusta bardzo podoba. Zresztą dla mnie zawsze najładniejsze są te rzeczy, gdzie zaskakująco spotykają się siermiężność (tu tylko tradycyjna siermiężnośc materiału) z wykwintem (tu wzoru i wykonania - to właściwie typowe dla Alice Starmore i jej tweedów, ale wicewersja też lubię). Na drumie jeszcze nie próbowałam zmiksować wełny na tweed, najfajniejszy wyszedł mi z jagnięcego (czyli krótkiego i w istocie marnego) runa na ręcznych gręplach. Tak że z drumem czy bez niego damy radę zrobić piękny tweed:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie Pan Mąż przedarł zeszłoroczne te: http://ewelenka.blogspot.com/2012/01/teeswater-ktory-zosta-fire-foxem.html
      Ja też się zastanawiałam nad dodatkiem nylonu, w WofW'ie można nawet kupić taką mieszankę lub samemu kazać wymieszać ale doszłam do wniosku, że wysiłek włożony w takie skarpety lepiej spożytkować na coś co przetrwa dłużej no i cena nie do końca mnie satysfakcjonuje. Dlatego do wrabianych wzorów kupuję włóczkę. Bardzo mi się też marzy znalezienie runa idealnego na skarpety tzn.: by nie drapało wściekle tylko tak rozgrzewająco bym nie miała bąbli, do tego wytrzymałe i nie za drogie - tak sobie marzę :D
      Co do koloru owsianki już Chmurka napisała ostatnio, że szare - u mnie beżowe jak nic - i w realu i na monitorze prawdziwe płatki owsiane w mleku żadnych szarości :))
      Tweed ten z Rowana może mieć takie pochodzenie jak napisałaś wyraźne drobiny alpaki i marine blue na pewno nie powstały z rwania wysokogatunkowego runa. Mam też tweed Harris'a (włóczkę) i ona powstała w podobny sposób jak włóczki Alice są mieszaniną różnobarwnych run tam nie ma drobin więc tweed tweed'owi też nie równy :)))
      Wzór pochodzi z książki Margaret Stove "Wrapped in Lace: Knitted Heirloom Designs" i jej prace to właśnie takie wykwintne koronki dlatego z obawą a zarazem ciekawością podchodziłam do połączenia tak różnych biegunów - prawie zgrzebnej włóczki i delikatności koronki co wyszło widać :)
      Podziwiam Twoją zabawę w mieszanie kolorów, faktur i materiałów - jeszcze trochę zostało mi zabawy z przędzeniem tego bfl ale potem kto wie gdzie mnie poniesie :D
      Serdeczności

      Usuń
  5. A ja muszę powiedzieć, że zarówno kolor chusty, jak i włóczka (może na zdjęciach nie do końca widać jej fakturę) oraz wzór, bardzo mi się podobają.

    Ten kolejny nieoczywisty kolor w Twoich zbiorach to coś co naprawdę mnie kręci i co chciałabym z czasem uzyskać w swoich farbowankach. To żaden kłopot ufarbować włóczkę na niebiesko, szaro, zielono, ale uzyskanie tego rodzaju odcienia, nie skopawszy przy okazji sprawy, to już wyzwanie. Przynajmniej na etapie wprawy w farbowaniu, jaką posiadam tak właśnie myślę i takie są moje cele.

    Mężowi zdecydowanie należy się więcej niż 1 para skarpet na rok :)))
    Nie przepadam za roślinami pokojowymi, przynajmniej w nadmiernych ilościach i rozmiarach. Ale popatrzeć na cytrynki, w środku zimy, jest bardzo przyjemnie. Pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyno wzór chusty ten sam co ostatnio z shetland'a nie chciałam zamęczać tymi samymi zdjęciami.
      Mnie się najbardziej podoba kolor on zresztą jest przyczyną całego zamieszania:))

      Tak jak piszesz "nieoczywiste" kolory to coś co jest moją obsesją dlatego tak bardzo lubię naturalne farbowanie tam nigdy nie uzyska się czystego koloru - a nawet gdy kolor jest intensywny to ma w sobie to coś nieuchwytnego. Niestety tak jak kiedyś napisałam takie farbowanie to dla tych co mają dużo czasu.
      O wiele wygodniejsze jest farbowanie barwnikami syntetycznymi ale niestety tak jak piszesz to już wyzwanie i w moim przypadku niejednokrotnie kończące się niepowodzeniem.
      Mąż dostanie drugą parę a jak starczy resztek to może się załapie na jeszcze :))
      Cytryny nijak nie mogą być roślinami pokojowymi, zimą muszą mieć zimno (5-10 stopni) - stoją w nieogrzewanej piwnicy - temperatura tam prawie idealna ale niestety za mało światła, dlatego zrzucają liście.
      Bardzo lubię jak kwitną mają tak intensywnie cytrusowy zapach - pszczoły z pobliskiej pasieki mają latem wyżerkę u nas :D
      Uściski
      P.S. Dla poprawy humoru oglądam Twoją mieszankę jedwabiu ostatnio farbowaną :D

      Usuń
    2. Ależ z przyjemnością popatrzę na ten widziany już wzór, bo jest naprawdę piękny.

      Usuń
  6. Chusta jest piękna.Mogę prosić o wzór?Cytrynka imponująca.Skarpety no cóż zaczęłam robić dla wnusi i nie wiem co z tego będzie.Proszę o odpowiedż.margita0@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam wzór, który zdobył Twoje uznanie nie jest darmowy (więc nie mam prawa go rozpowszechniać) pochodzi z książki Margaret Stove, którą można kupić tutaj :
      http://www.amazon.com/Wrapped-Lace-Knitted-Heirloom-Designs/dp/1596682272
      Dziękuję za słowa uznania i pozdrawiam.

      Usuń
    2. Że się wtrącę, ksiązkę można też kupić na polskich stronach www np. w pasmanterii e-dziewiarka, lub na allegro

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję za namiary.Pozdrawiam serdecznie.margita

      Usuń
  7. piękna chusta i szalenie podoba mi się kolor niteczki :) a cytrusy to sama miałam kiedyś dość ogromny krzak w doniczce, ale u mnie stał cały rok w domu, zimą też gubił całą masę liści, ale owoców się nie doczekałam :( dlatego zazdroszczę! :)

    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję chusta powstała właśnie z powodu koloru nitki :))
      Jeżeli cytryna została posadzona z pestki to faktycznie może nie zaowocować lub trzeba czekać na owocowanie wiele lat. Nasze cytryny to najczęściej szczepki lub ukorzenione gałązki dużych drzew - najpopularniejsza i w marę odporna jest odmiana skierniewicka.

      Serdeczności

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Ewelino miło, że Tobie również się podoba :))
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Chusta jest piękna, bardzo, ale tak jak już pisałam ta z szetlanda podoba mi się bardziej, Kolor wełenki rzeczywiście niezwykle interesujący. Skarpety zapowiadają się interesująco i zagdzam się całkowicie najlepiej grzeją te z górskich owiec :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu ta z shetland'a jest potwierdzeniem klasyki :))
      Łączenie dwóch przeciwności może dać ciekawy efekt lub doprowadzić do klapy. Myślę, że połączenie jest trafione ale nie koniecznie muszę to powtarzać bo tak jak napisałam dla mnie ciekawy tweed nie musi być dziergany wzorem wystarczy gładka dzianina by zachwycał.
      Skarpety z wełny górskich owiec lub innych bardziej "wampirzych " gatunków są dla mnie zbyt ostre. Podrażniają skórę i powodują swędzącą wysypkę - niestety po wszelkich testach alergicznych i obwinianiu proszków ewidentnie ostry włos wełny jest sprawcą tego uczulenia. Dlatego dla siebie szukam łagodniejszych gatunków takich jak np.: shetland lub runo z grupy owiec down.
      Serdeczności

      Usuń
    2. Ja jeszcze nie spotkałam wełny tak ostrej żebym nie mogła jej nosić (pewnie wszystko przede mną), choć może źle się wyraziłam bo czysto-górskich jeszcze nie nosiłam, ale takie nasze zwykłe baranki, między rasowe noszę bez zarzutu...
      A co do tweedu uważam że to połączenie jest udane i zgadzam się w zupełności są włóczki które zachwycają przy gładkim wzorze zachwycają i żaden wzór im nie potrzebny

      Usuń
    3. Aniu masz rację nie wszystkie nasze owce mają ostre runo ale typowa owca górska (z grupy "cakiel"), wrzosówka i inne o tym typie runa są dla mnie za ostre.
      Z zazdrością spoglądam na osoby noszące rzeczy z wrzosówek one mają tak pięknie wybarwione runo, niestety taką wełnę tylko podziwiam.
      Kiedyś też nie narzekałam i nosiłam prawie wszystko niestety pogłębiająca się alergia (od atopii skóry, kontaktowych wyprysków alergicznych, egzem i innych paskudztw) pogłębia się i z coraz większą starannością dobieram ubrania by się nimi cieszyć - dobrze, że mam w czym wybierać :))
      I pomyśleć, że moje dzieciństwo to stały kontakt z całym światem gospodarskich zwierząt a psy były nieodłącznymi towarzyszami zabaw - a piszą, że alergie ze sterylnego życia :))

      Usuń
    4. A jesteś pewna że to alergia? bo ja też wyznaję tę tezę że "mądrzy ludzie żyją w brudzie" (no to żartobliwy opis, ale generalnie chodzi o trening immunologiczny)
      W każdym razie współczuję Ci tych dolegliwości, bo na pewno uciążliwe są. Ta wrzosówka to mnie kusi niezmiernie, nawet był czas kiedy z tatą szukaliśmy ofert sprzedaży owiec, bo jak stadko krów pomniejszyło się do jednej szt. to tata chciał żywicielce rodziny zmontować jakieś towarzystwo pastwiskowe,taka jedna owieczka była by jak znalazł, niestety nigdzie w pobliżu wrzosówki do sprzedaży, trafiłam na owce św. Jakuba, ale trochę za drogie i za daleko.... No ale jak nie całą wrzosówkę to runo na pewno nabędę

      Usuń
    5. Aniu po wszelkich testach alergicznych niestety alergia :(

      Usuń
    6. No źle napisałam nadwrażliwość skórna, zbyt drapiący włos powoduje podrażnienie skóry a podrażniona skóra reaguje alergicznie na coś alergennego. Alergię powodują białka sam włos nie jest alergiczny - ale ogólnie jestem alergikiem z astmą więc skórne dolegliwości też się przyczepiły po jakimś czasie. Z takimi schorzeniami da się żyć są choroby o wiele gorsze więc się nie przejmuję specjalnie :))
      I myślę o psie.

      Usuń
    7. No a może właśnie pies to wcale nie głupi pomysł, no bo czasami medycyna bywa bezsilna...
      pozdrawiam gorąco i zdrówka życzę

      Usuń
  10. Chusta jest piękna! Ale masz rację z tym, że nie każda włóczka nadaje się do każdego wzoru. Ja tak nie mogę się przekonać do wymyślnych wzorów (ażurów lub różnych wzorów strukturalnych) dzierganych z włóczek melanżowych - te wzory mi na takiej włóczce giną, a i uroda włóczki też nie ukazuje się w pełni.
    Skarpety zapowiadają się pięknie. Mogłabyś zdradzić jak robisz piętę - czy to są zwykłe prawe oczka czy też oczka tkane, bo jakoś mi tak inaczej na zdjęciu wyglądają?
    Po tym co tu dzisiaj wyczytałam już chyba wiem na co przerobię wełnę owczą (z naszych górskich owiec), którą mam już chyba ...ponad 20 lat. Jest wyjątkowo odporna i niechętnie się filcuje. Miałam z niej już 3 swetry - jak mi się jeden znudził, to prułam i dziergałam następny - i nadal wygląda bardzo porządnie. Jedne skarpety z niej już wydziergałam (mój pierwszy eksperyment farbiarski), grzeją cudnie, a śladów zużycia na nich jeszcze nie widać. A do wzorów wrabianych będę używać fabrycznych włóczek skarpetkowych - za dużo przy nich pracy, żeby miały się tak szybko niszczyć :)).
    Serdeczności :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu kiedyś nieopatrznie użyłam określenia melanż ale pod tą nazwą kryje się tak wiele no bo tweed to w sumie też melanż, fraktal też będzie melanżem już nie wspominając o naturalnym shetlandzie i finnish'u, który u siebie prezentujesz to nie są jednolite kolory więc są jakimś melanżem:))
      Dlatego teraz by trafniej określić o jaką włóczkę mi chodzi a z tego co piszesz to dokładnie myślę o tym samym rodzaju co Ty - nazywam taką włóczkę "paciatą" :))
      Wiem określenie trochę nie ładne i mówiące o mojej niechęci do takich włóczek ale jak na razie bardziej stonowanego nie mogę wymyślić.

      Jeżeli chodzi o sposób na piętę to jest u mnie w tej chmurze słów kluczowych pod hasłem "Pięta" robię ją zawsze tak samo tylko przy wzorach wrabianych nic nie robię intuicyjnie - tu się nie da trzeba liczyć :))
      Jeżeli masz taką górską wełnę i nie jest dla Ciebie za ostra na gołą stopę to rób skarpety ja jestem straszny zmarzluch i taka wełna jest naprawdę rozgrzewająca choć jak pisałam już Ani z konieczności w tej chwili szukam dla siebie delikatniejszych gatunków.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Dzięki za wyjaśnienie sposobu na piętę - przeczytałam i już wiem :). Czyli robisz tak jak myślałam. Gdzieś wyczytałam, że te oczka nazywają się tkane, ale głowy za to nie dam ;). Muszę kiedyś spróbować też tak piętę zrobić.
      Ja stopy mam na szczęście dosyć odporne na gryzienie wełny, w przeciwieństwie do szyi. Poza tym ta moja owcza wełna wcale bardziej nie gryzie niż uprzędziony przeze mnie szetland. Może dwukrotne prucie i wielokrotne pranie nieco ją "złagodziło"? Najważniejsze, że grzeje jak piecyk :)).

      Usuń
  11. Chusta jest piękna, ale ja jestem pod wrażeniem każdej pary Twoich skarpet.Wzorki jakie wrabiasz są niesamowite. Mam pytanie ja zaczynam skarpety od palców a widzę że ty robisz je od góry.Czy wiesz może gdzie można znależć opis takiego sposobu robienia skarpet. Będę wdzięczna za informację.Jakby co to podam mojego maila anula2270@wp.pl
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno pięknie dziękuję, skarpety robię bardzo długo, kiedyś były to zwykłe białe ale teraz trochę wydziwiam a poza tym bardzo lubię wzory wrabiane :))
      Już od dłuższego czasu mam zamiar zrobić skarpety od dołu ale jakoś stare przyzwyczajenie bierze górę :)
      Nie za bardzo wiem gdzie krok po kroku piszą jak zrobić skarpetę od góry (mam kilka instrukcji w moich anglojęzycznych książkach) ale moim zdaniem do tego nie trzeba instrukcji :))
      Nabierasz potrzebną ilość oczek ( z tym bywa różnie - grubość włóczki, obwód nogi itp.) - najlepiej porównaj z swoją skarpetą robioną od dołu - ile oczek masz na górze.
      Potrzebne oczka rozdzielamy na 4 druty i robimy do momentu, w którym powinna zaczynać się pięta (u mnie w słowach kluczowych "pięta") no i później tylko stopa i zbieramy palce - cała filozofia. Oczywiście jak chcesz wrabiać wzory to musisz dobrać wszystkie parametry tak by efekt końcowy Cię satysfakcjonował :))
      Serdeczności

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję i pozdrawiam :))

      Usuń
  13. Nooo, cytrynka robi wrażenie. Moje roślinki tego typu, które wyrastają z nasion, nigdy nie przetrwały zbyt długo. Ileż lat ma Twoja ? Była z nasionka, czy też kupna sadzonka ?
    Gratuluję serdecznie. :-)
    A teraz o wełenkach.
    Bardzo lubię nie tylko oglądać piękne efekty pracy z drutami, ale też czytać o właściwościach przędz, Waszych wrażeniach z ich obróbki. Staram się zapamiętywać, ale jednak wiedza nie przerobiona własnoręcznie gdzie ulatuje.
    Co do kolorów, to sama jestem rozdarta między naturalności, a piękne barwienia prezentowane na blogach w necie. Podobnie, jak Ty lubię tweedy ich prostotę. Twoja chusta nie wydaje się być zwiewna i powiewna, ale właśnie taka, naturalnie miękka i ciepła. Podoba mi się efekt końcowy. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytryny z nasion to raczej nie owocują lub robią to po bardzo wielu latach, lepiej kupić sadzonkę z szczepki lub ukorzenione gałązki starszej rośliny. Z tego co wiem masz super ogród gdzie tak donica mogła by stać i domek, może zimą jest tam na tyle ciepło by taki okaz przezimował (5-10 stopni).
      Nasze krzaki są w różnym wieku ale te najstarsze to mają ok 12 lat no i w tym roku będziemy mieli więcej niż 1 czy 2 cytryny :)) może limonka też nie zrzuci owoców.

      Opisuję moje wrażenia i przemyślenia na temat włóczek i wełny bo sama korzystam z takich opisów. Wiele osób robiących na drutach lub przędących opisuje swoje doświadczenia podczas pracy z jakimś materiałem i niekiedy to jest dla mnie cenniejsze niż sam efekt końcowy.
      To kolorystyczne rozdarcie nie jest mi obce moimi ulubionymi kolorami są kolory ziemi, naturalna kolorystyka runa wpisuje się w ten zestaw idealnie ale od czasu do czasu jak każdy potrzebuję odskoczni i czegoś innego wiec farbuję :D
      Serdeczności

      Usuń
  14. A mnie się takie przytulne chusty podobają bardzo i lubię też eksperymenty z grubszą wełną do ażurowych wzorów - wszystko wygląda jak przez szkło powiększające i ma też dużo specyficznego wdzięku :)
    Myślę, że z tej tweedowej byłabyś bardziej zadowolona, gdybyś zrobiła ją jako pierwszy egzemplarz, a tak masz już wyobrażenie, jak Twoja idealna chusta wygląda...
    Skarpetki śliczne się dziergają, nb moją uwagę też przykuł ten wzór jakby pół-kwiatków, ale póki co nie mam pojęcia, jak poskładać te Starmore'owe szlaczki w sensowną całość i nadać im jeszcze jakiś użytkowy kształt... Niech to będzie zadanie na ten rok, ale póki co podziergam trochę gotowców, żeby nabrać ogłady.
    Owsianka pyszności! Oczu nie można oderwać...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jak piszesz to był eksperyment :)) Bardzo lubię eksperymenty wszelkiego rodzaju : dziewiarskie, farbiarskie i przędzalnicze :)
      Chusta jest faktycznie przytulna i bardzo w moim kolorze :D
      Staram się być otwarta na różne zestawienia ale tak jak piszesz jak masz już wyobrażenie jakiejś rzeczy to trudno zaakceptować jakąkolwiek zmianę.

      W skarpecie to pół gwiazdki norweskie ( z ostatniej książki). Zanim rozrysowałam pierwszy wzór na wrabiane skarpety zrobiłam naprawdę wiele wg wzorów innych ludzi. Nabrałam wprawy i wiem na co mam zwrócić uwagę, nie przejmuj się do wszystkiego trzeba trochę czasu i ćwiczeń a później to już doskonale będziesz wiedziała co z czym połączyć by było ok. :)))
      Serdeczności

      Usuń
  15. Chusta wygląda pięknie, a ponadto posiadając taką chustę mróz nie będzie straszny :).
    Skatpetki zapowiadają się ciekawie, a teraz czekam na zdjęcie 8 zapełnionych szpulek :).
    Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  16. Chusta wysmakowana wyszła!

    Kocham tweed, lubię ten rodzaj "ruchu" w wełnie!

    Cytryny hodowałam dawno temu w domu rodzinnym, teraz zupełnie nie mam gdzie postawić takiej roślinki, ale moje co najwyżej wytworzyły zielony owoc, który odpadał niedojrzały.

    OdpowiedzUsuń