Andy zawsze mi się kojarzyły z kolorem czerwono-różowo-brązowym i chociaż wiem, że wiele zależy do fotografa, oświetlenia i aparatu to w mojej świadomości zawsze będzie ta kolorystyka gór Ameryki Południowej.
![]() |
merynos, alpaka, wielbłąd i jedwab |
Oryginalna kolorystyka czesanki daje w nitce brązowy melanż, nie do końca mój ulubiony ale dla jakości tej przędzy nawet ja uczyniłam sobie drobiazgi. Zastanawiałam się jak zachowa się takie połączenie różnych włókien podczas farbowania i jaka wyjdzie z tego nitka. Użyłam tylko 2 barwników głębokiej czerwieni i bardzo niewiele dyniowego - czesanka po farbowaniu wyglądała nijak nawet byle jak, a w nitce moim zdaniem ma to coś co sprawia, że się zastanawiam co można z tego udziergać :)
Przędzie się przyjemnie, trochę przeszkadza krótki włos wielbłądzi ale za miękkość mu wybaczam.
Uprzędłam 106g w dwóch motkach ok. 270 m skręt navajo. Wprawdzie upał trochę odstrasza od kołowrotka i wełny ale ja tak długo nie przędłam, wiec jak tylko znajdę wolną chwilkę to z przyjemnością zasiadam do mojej "medytacji".
Teraz będę narzekać na Violę - dziewczyna ma tak szerokie zainteresowania, że nie nadążam, przed chwilą pokazała tunikę z koronki irlandzkiej, później haft przestrzenny a teraz cudny kocyk dziergany metodą szydełka tunezyjskiego. Nie wiem kiedy Ona to czyni a może ma siostrę bliźniaczkę lub jakieś zaprzyjaźnione skrzaty ale przyśpieszenie ma niezłe.
No i przez Viole wydłubałam elementy na firankę, które zaczęłam robić bagatela 3 lata temu i dorabiam nowe elementy.
Teraz będę narzekać na Violę - dziewczyna ma tak szerokie zainteresowania, że nie nadążam, przed chwilą pokazała tunikę z koronki irlandzkiej, później haft przestrzenny a teraz cudny kocyk dziergany metodą szydełka tunezyjskiego. Nie wiem kiedy Ona to czyni a może ma siostrę bliźniaczkę lub jakieś zaprzyjaźnione skrzaty ale przyśpieszenie ma niezłe.
No i przez Viole wydłubałam elementy na firankę, które zaczęłam robić bagatela 3 lata temu i dorabiam nowe elementy.
Od typowej koronki irlandzkiej ta metoda różni się tym, że elementy wykonywane są na osnowie nitek pomocniczych, które nadają poszczególnym elementom bardziej wypukły przestrzenny charakter a siatki w środku imitują pracochłonne siateczki wykonywanie igłą w oryginalnej koronce weneckiej.
Dzierganie i przędzenia daje jednak szybsze efekty - no chyba, że jest się Violą - wtedy wszystko jest możliwe :))
Wiesz, mnie Andy też się kojarzą z taką kolorystyką:) ach jak ja bym chciała umieć prząść takie cudne nitki jak Twoje ( staram się i staram i mam nadzieję że kiedyś dotrę do takiej perfekcji) koronka jest cudna!!!! podziwiam ale naśladować raczej nie będę, bo szydełko akurat mi nie idzie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Aniu dziękuję za miłe słowa ale Ty już przędziesz cudne nitki :))
Usuńco do firanki ja gdybym wiedziała jaka to praca to chyba też bym tylko u innych podziwiała :)
Serdeczności
Wełna jest piękna! Bardzo podoba mi się ta kolorystyka.
OdpowiedzUsuńZa to elementy z koronki powaliły mnie na kolana. Cudne! Firanka będzie przepiękna. Życzę dużo cierpliwości w szydełkowaniu tych maleństw i mam nadzieję, że skończysz całość nieco wcześniej niż za 2-3 lata ;)).
Frasiu miło mi, że i Tobie kolor się podoba :))
UsuńCo do firanki to wyobraź sobie, że koronki robione nitką jedwabną są robione na szydełkach rzędu 0,4 lub 0,5 - to dopiero maleństwa.
A jeśli chodzi o cierpliwość to bardzo się przyda :D
Wełna wyszła świetnie, ale do Andów brakuje mi jeszcze kropli żółtego. Tak jakoś mi się kojarzy :)) Jestem pod wrażeniem tej firanki, której się pojęłaś :)) Będę Ci mocno kibicowała :))
OdpowiedzUsuńAniam - dziękuję za doping może faktycznie jakoś dam radę dobrnąć do końca tego projektu przy takim wsparciu :D
Usuńmisterna robotaz ta firanka ja kiedys tez chcialam ale na chcecach sie skonczylo heehhe. welnka cudny kolor ma.
OdpowiedzUsuńMajowa Babciu teraz to już dociągnę jakoś do końca ten projekt ale niekiedy myślę, że niektóre rzeczy powinnam zostawić w sferze marzeń :D
UsuńSerdeczności
No tak to ja:) Nie mam siostry bliźniaczki,ani żadnych wspomagaczy:) Wełenka cudna,a firaneczce się będę przyglądać,ponieważ swoich elementów nie robiłam metodą irlandzką,która jest bardzo czasochłonna ,a ja do cierpliwych nie należę( już wiem po kim jedno z moich dzieci ma ADHD):)
OdpowiedzUsuńViolu ja Cię podziwiam za ten zapał, co zaglądam do Ciebie to mam poczucie, że ja gdzieś tracę cenny czas.
UsuńU Ciebie ciągle coś nowego jak magik wyciągasz kolejne projekty z kapelusza, jeszcze nie zdążę napisać coś o pierwszym a u Ciebie już trzeci :D
Twoja tunika to koronka irlandzka, moja to irlandzka podróbka koronki weneckiej :))
Serdecznie pozdrawiam :)
Wełna śliczna, ale oczu nie mogę oderwać od tych cudownych, misternych elementów tworzonej przez Ciebie firanki:) Rewelacja!!!
OdpowiedzUsuńMaris - pięknie dziękuję, a co do firanki oby finał wzbudzał równie wielki zachwyt :)))
Usuńsliczne elementy..firanka bedzie cudna..i cos mi sie wydaje,ze szybciej niz za dwa lata zagosci w oknie....kolory welenki..piekne...pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńDroga Aniu obyś miała rację, że szybciej niż dwa lata ale dziergam te elementy tylko latem jak jest ostre światło, inaczej się męczę - pozdrawiam Karina
UsuńPrześliczna wełna.... a co do firanki to chyba nikt Ci nie powiedział, że tworzenie pięknych rzeczy zajmuje sporo czasu ;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Montano no wiem, że czasu trzeba ale innym to tak szybciej jakoś wszystko wychodzi, albo ja już z ciągłego braku czasu to tak się czepiam :)
UsuńSerdeczności Karina
Nie wiem czy Ty też tak masz, ale ja oglądając farbowanki (lub uprzędzione z nich wełenki) na różnych stronach, bardzo często jestem pod wielkim wrażeniem kolorów, ich łączenia, staram się zgadnąć co tam z czym było wymieszane. Natomiast moje farbowanki i włóczki już we mnie tej egzaltacji nie wzbudzają, a szkoda wielka, choć zdaję sobie sprawę, że może jakbym te swoje gdzieś zoczyła to też by mi się tak podobały.
OdpowiedzUsuńA podsumowując - zgadzam się z Andyjskim porównaniem, też mi się tak kojarzą te kolorki. Śliczna wełenka!
Justyno dokładnie, właśnie tak jak opisałaś, zaglądam do innych i popadam w cielęcy zachwyt, rozczulam się nad wyważonymi łączeniami kolorów, cudnym przenikaniem barw. U siebie bardzo rzadko znajduję to wszystko co u innych tak mnie zachwyca, może to już taka dola "farbiarek" z aspiracjami osiągnięcia doskonałości :D
UsuńWełenka wygląda jeszcze lepiej po praniu jak nabrała trochę ciała, ale ja niecierpliwa byłam i zdjęcia prosto po ściągnięciu z motowidła :)
Może nam właśnie brakuje tego pierwszego wrażenia. Wchodzisz na stronę i od razu powala Cię piękno koloru w gotowym wytworze, a w domu, zanim się namyślisz, namieszasz farb, pofarbujesz, ugotujesz, to się już wszystko opatrzy :)))
UsuńFiranka będzie cudowna :) a kolor wełny bardzo mi się podoba, mnie akurat skojarzył się z daliami i z jesienią :)
OdpowiedzUsuńPozdr An
Jak misternie zrobione elementy! Już widzę oczyma wyobraźni firankę :)
OdpowiedzUsuńAndy dla mnie też to te kolory :), a wszyscy obok mówili moi bliscy, że Andy to wysokie zimne, niebieskoszare góry.
OdpowiedzUsuńhttp://ankikankankiskakanki.blogspot.com/2011/06/andy.html
:))) musowo trafiłyśmy idealnie!