niedziela, 11 sierpnia 2019

Męczennik

Nie dość, że ta czesanka była poddana męczarnią podczas farbowania tradycyjnego, to z racji swej brzydoty trafiła do gara z łupinami orzecha włoskiego. Tam leżała ponad tydzień, poddawana zabiegom tłamszenia i przewracania celem nabrania sensownego koloru. Po tym farbowaniu odleżała swoje przekładana i poszarpywana pomiędzy innymi zapomnianymi resztkami aż wreszcie doszłam do wniosku, że za jakiś czas nie będzie się nadawała do niczego bo już jest wystarczająco zmierzwiona.


By zapobiec całkowitemu skołtunieniu czesanka trafiała na kołowrotek, a że ostatnio bardzo zastanawia mnie jakie ma znaczenie i czy w ogóle ma kierunek skrętu, to czesankę podzieliłam na dwa kawałki i uprzędłam jedną nitkę z skrętem "S" a drugą z "Z". W przypadku singla, ma znaczenie skręt o tyle, że dzianina "kosi się" w lewo lub prawo i to tylko jeśli nitka nie jest odpowiednio zrównoważona ale czy to ma znaczenie jeśli się dubluje lub troi ?


Przędłam oba motki na tym samym ustawieniu kołowrotka, ten ze skrętem "S" wydaje mi się bardziej puszysty i miękki za to ten z skrętem "Z" ma bardziej "perłowe" wykończenie i więcej blasku ale jest bardziej "sznurkowaty".  Trudno mi powiedzieć czy poza moimi subiektywnymi odczuciami jest tu jakaś większa różnica wszak motki przez odkręcanie są zrównoważone, pewnie tylko kawałek dzianiny z jednego i drugiego motka jest w stanie ujawnić jakieś zasadnicze różnice pod warunkiem, że istnieją :) Jak "męczennik" trafi na druty i będzie zdatny do noszenia to się wypowiem teraz tylko mogę patrzeć i dumać na tym.



zdjęcia pod światło ale w oknie trudno inaczej zrobić

Chyba był luty lub początek marca jak kupiłam firany celem uszycia paneli do okien w jadalni (4 duże okna) i nawet sporo w tym kierunku zrobiłam bo wszystko przycięłam, obrzuciłam overlockiem, przyszyłam po bokach lamówki i....  porzuciłam. Przez ostatnie dni nie mogę kontynuować prac remontowych z powodu bólu biodra. Chciałam odpoczywać przędąc ale okazuje się, że biodro boli parszywie, więc minimalizm ruchowy w postaci szycia - chyba uszyję jeszcze firankę do sypialni :)


Ostatnio pisałam, że zajmuję się wymyślaniem wzorów na koszulki, normalnie jako firma reklamowa, znakujemy odzież logotypami ale znajomy ma sklep z pamiątkami tarnogórskimi i zasugerował, że przydałyby się jakiś inne wzory na koszulki promujące nasze miasto. Tarnowskie Góry to może nie tak stare miasto ale z bogatą historią a w zeszłym roku nasza kopalnia rud srebra została wpisana na listę UNESCO.



Właściwie to jedyny rodzaj patriotyzmu, który jakoś do mnie przemawia ten regionalny najbliższy ziemi przodków, więc i praca wydawała się ciekawa.



Miasto wpisane jest w historię Śląska więc na przestrzeni wieków pod różnym panowaniem i z całym szeregiem sentymentów. 





 Dzwonnica Gwarków jeden z symboli miasta, PM narysował ją i dostosował do grafik na koszuli w wersji dla tych co pamiętają bardzo starą nazwę i tych co wolą  obecną :)




 Wzory na takie koszulki to jednak zupełnie inny rodzaj zabawy, prawie jak coś artystycznego tylko w wielu kopiach :)  Wszystkie wzory naniesione za pomocą druku laserowego i prasy termicznej ale to takie techniczne już parametry.


Jak się domyślacie te koszulki, a raczej wzory na nie zżerają wolny czas na inne zajęcia więc mało dzisiaj o wełnie.
Pozdrawiam Was niedzielnie

3 komentarze:

  1. Chyba więcej rozumiem z mandaryńskiego, który mnie otacza, niż z tego co piszesz o przędzeniu. Mogę jedynie stwierdzić, czy podoba mi się kolor przędzy, czy też nie.
    Jeśli chodzi o koszulki, to są świetne. Bardzo podobają mi się wzory, takich jeszcze nie widziałam. Są bardzo oryginalne i pięknie się wpisują w region. Gratuluję pomysłu:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe spostrzeżenie ze skrętem navajo. Szczerze mówiąc, zawsze kręcę go w jedna stronę, bo ten kierunek jest u mnie 'bardziej' naturalny. Nie wiem, czy to Z, czy S, bo ilekroć się naz tym zastanawiam, tzn nie nad skrętem, co nad nazewnictwem, to wydaje mi się ono odwrotne, niż moje odczucia. :D Przy dublowaniu natomiast uważam, żeby było odpowiednio i tyle w temacie u mnie. Czyli prostacko. :)
    Co do koszulek i wszelkich na nich oznaczeń, nadruków, obrazków etc... Ogólnie lubię, jak koszulka coś ma, fajne są koszulki okolicznościowe, etc, ale kurcze... późniejsze ich użycie jest trochę wątpliwe, bo często nie ma gdzie (poza pracami domowymi). A szkoda... Co więcej, mam wrażenie, że wszelkie spersonalizowane rzeczy, nawet najbardziej przemyślane, bywają później skrzętnie ukrywane, a nie eksponowane. Sklepowa masówka robi swoje. :(
    Bardzo fajne są te Wasze pomysły. Trudno mi powiedzieć, na ile mówią o mieście, bo nie znam tych okolic wcale. Wiem, jak trudno wpaść na pomysł. Często sam pomysł niestety nawet najfajniejszy, na koszulce wypada kiepsko i trzeba weryfikować. Sporo pracy włożyliście i oby dało Wam to satysfakcję ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na skrętach to ja się nie znam ;) ale kolor wpadł mi w oko, biodro oszczędzaj, no i człowiek kreatywny jak widać zawsze sobie znajdzie zajęcie :)

    OdpowiedzUsuń