niedziela, 9 marca 2014

Matczyne poczucie sprawiedliwości

Skarpety wełniane mam ja, PM, jedno dziecko i okoliczna rodzina oraz inni, którzy się "załapali" ale drugie dziecko nie ma. Nie chce bo dzieciństwo miał naznaczone szorstką wełną i kującym wielbłądem z Zoo. Dziecko nieco starsze ( o 5 min :) marznie, szybciej pokonało swoje opory rzucając w niepamięć niechęć do wełnianych skarpet, niestety jego brat stawia się. 
- Zrobię ci skarpety. 
- Zrób Andrzejowi (bratu znaczy się). 
- On ma. 
- To zrób mu drugie .
- Ma dwie pary. 
- No widzisz jaki chętny, zrób mu trzecie.
- Nie ma dyskusji, dostaniesz i już !!!


Jakże to tak, jedno dziecko coś dostanie a drugie nie, w matczynym świecie poczucia sprawiedliwości względem potomstwa równowaga musi być, nie do pomyślenia jest, że jedno  dziecko coś dostaje a drugie nie, musi być po równo.


Takim to sposobem po długich negocjacjach z wykorzystaniem matczynego autorytetu, próbie upchnięcia skarpet ojcu lub bratu drugie dziecko, dostało skarpety. Z zaznaczeniem, że będzie używał w naprawdę bardzo zimne dni, mogą nie doczekać się wyjścia ale moje matczyne poczucie obdarowania obu dzieci ,przynajmniej trochę jest uspokojone. 


Skarpety jak się domyślacie z książki "Around the world in knitted socks" - Stephanie von der Linden, nie tylko ja cieszę się tą książką ostatnio Kryniafu pokazała piękny zestaw skarpet inspirowanych tą pozycją. 
To druga para skarpet, którą zrobiłam wg tego wzoru i muszę przyznać, że bardzo mi żal bo skarpety są na 84 oczka, nawet przy mojej wielkiej stopie (39-40) to stanowczo za dużo, więc nie ma szans bym zrobiła dla siebie, a przeróbki wzoru nie biorę pod uwagę. 
Nawet te skarpety, zrobione na rozmiar 42 są obszerne nie wiem czy nie skrócę ich trochę. 
Pięta rzędami skróconymi, ostatnio mój ulubiony sposób no i stopa całkiem elegancka opatrzona motywem wzoru głównego - palce, pięta i ściągacz robiony na drutach 1,75 reszta na nr 2. 


Sama nie wiem jak nazwać moje ostatnie próby farbowania, jak to mówią "dzwonią w kościele tylko nie wiadomo w którym" : )). Odwykłam, szukam czegoś, coś gdzieś kołacze tylko gdzie? Poniżej malowane pędzlem resztki Merynosa Superwash jakieś 64 gramy.



Brudnej oliwkowej zieleni się przyglądam, jakoś mnie do niej ciągnie no i patrzę z czym się komponuje a z czym nie. To nie pierwsze i nie ostatnie poszukiwania w mniej lub bardziej udanym stylu :) Mam zamiar uprząść z tego trójnitkę do skarpet już nawet wiem w jakim układzie tylko nie wiem z jakim efektem to będzie.


Druga porcja to runo Falkland i tu też oliwka z dodatkami, ta strona trochę spokojniejsza ...


...za to druga w myślach nazywana "kurczak", mało używam żółci a tu nawet nie wiem kiedy złapałam za tą farbę. Gdzieś mnie niesie ale jeszcze nie wiem dokąd trafię :)


W przyszłym tygodniu mija trzecia rocznica jak zaczęłam umieszczać posty pod nagłówkiem E-wełenka. Chciałam zorganizować jakąś zabawę ale dopadły mnie sprawy, które dopaść miały, dopadły mnie rzeczy, których się nie spodziewałam i nie chciałam - pociągną się za mną czas jakiś. Z tego wszystkiego nie za bardzo mam głowę i pomysły na candy, nie wiem kiedy ale mam nadzieję, że za jakiś czas w spokojniejszych dla mnie okolicznościach coś wymyślę by świętować.

Pozdrawiam niedzielnie :)

30 komentarzy:

  1. Skarpety są świetne i myślę że syn szybko sie do nich przekona,
    Matki to sa najwspanialsze istoty na świecie ;)
    arbowanki bardzo ciekawe, czekam jak te kolory ułożą się w nitce...
    a z tym cukierasem to chcesz mnie chyba zawstydzić, a szykuję się mniej więcej od Twojego poprzedniego (albo jeszcze wcześniej) i wciąż nie mogę zorganizować, ale już naprawdę jestem na finiszu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu jak zwykle pięknie dziękuję za miłe słowa :)
      Wymyśliłam sobie takiego fraktala ale z trzech nitek w dodatku opposing-ply, więc może wyjść cudactwo okropne.
      Sprawy życiowe układają się niekiedy tak, że cukierasy muszą poczekać - sama wiesz :))
      Uściski

      Usuń
  2. Ja tak samo negocjuję z moją córcią. Dziergam jej sweter na konie, córci oj nie on gryzie, ja nie gryzie, no może trochę, ale to prawdziwa bardzo ciepła wełna, założysz na golf, ona no może jak ci tak zależy, ale musi być z konikami, ja no dobrze, to wydziegać?, córcia no jak ci się nudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako dziecko z premedytacją rozdarłam wełniane rajstopy, gryzły tak, że jak tylko miałam je założyć to byłam nieszczęśliwa - od tego czasu nie lubię czystej żywej czerwieni - taki kolor miały te rajstopy :)
      Przez długi czas nie mając specjalnie wyboru przędłam runo, które mogłam u nas zdobyć - w tej chwili można wybierać, przebierać i chadzać w kaszmirach - jak to dobrze, że jest wybór :D
      Córki zawsze są bardziej podatne na ładne ubrania niż synowie, więc masz większą szansę czynić swetry, szale i inne piękne rzeczy dla córki, tak jak ten otulacz z pięknej wełny A. Starmore .
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. No, cóż, skarpety jak zwykle mistrzostwo świata. A jeszcze z wzorkiem na stopie, to już w ogóle ! Też jestem ciekawa, jak się kolorowe kolory po uprzędzeniu ułożą.:)
    I niech te wszystkie sprawy, które Cię dopadły (szczególnie te niespodziewane) pójdą sobie precz ! Wszystkiego najlepszego na te trzy latka, i ich kontynuację:)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo pięknie dziękuję :D
      Nitka przędzie się ale bardzo wolno tak to jest jak się ma trochę za wiele na "mózgu", ale jak tylko uprzędę to zaraz pokażę bez względu na efekt :)
      Dziękuję za życzenia i pewnie, że będę kontynuować pisanie, bezkarnie mogę zamęczać tyle osób :D
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  4. W skarpetach zakochałam sie, zwłaszcza w "podeszwie" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla tej podeszwy pragnę ich dla siebie tylko nie za bardzo mam ochotę na stopę nr 42 lub więcej :D
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  5. Skarpety są po prostu NIESAMOWITE!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  6. Takie skarpety to dzieło sztuki,za szkłem należałoby je trzymać a nie na nogach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonko dziękuję ale nie trzymam za szkłem tylko chodzimy, wydzieramy, cerujemy, wyrzucamy i robię nowe - jak zimno to człowiek nie patrzy na "sztukę" tylko byle się rozgrzać :D
      Serdeczności

      Usuń
  7. Karinko, z farbowaniem to tak już jest (przynajmniej ja tak mam), że jak się jakiś czas nie farbuje to potem faktycznie gdzieś dzwoni tylko nie wiadomo gdzie. Z głowy ulatniają się jakoś te potrzebne kolory. Mnie się bardzo podoba twój kurczak, lubię połączenie żółci i fioletu i do tego ten niebiesko-malachitowy... fajne to :)

    I życzę powodzenia przy tych różnych narzucających się sprawach, oby spokój szybko wrócił. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna patrzę na Twoje pięknie farbowane czesanki, motki wszystko takie piękne, zgrane a to moje farbowanie tak jakby "piasek między zębami" - nic mi nie pasuje - no chyba muszę jeszcze trochę pochlapać farbą by znowu "zaskoczyć " :)))

      Oby Twoje słowa były prorocze i wszystko się jakoś pięknie rozwiązało bo niczego bym sobie nie życzyła bardziej niż powrotu spokoju ducha :D
      Uściski

      Usuń
    2. Karinko, na swoje się zawsze patrzy bardziej krytycznie niż na cudze, bo nam się zdaje, że wszyscy widzą to co nie wyszło tak jak zamierzałyśmy. Trenuj, po prostu... wszystko musi wrócić do głowy :) W życiu nie zapisałam kombinacji użytych kolorów ani dla jednej włóczki, wszystko musi mieszkać w podświadomości, musi być dziełem doświadczenia, a wtedy kolory i potrzebne farby same się podpowiadają ;)

      Usuń
  8. Wbrew ozorom, to wcale nie walące po oczach, intensywne kolory. Ciekawi mnie bardzo nitka z nich powstała, a właściwie, trójnitka, jak obiecujesz. Oj, bardzo ciekawi. :-))) Z tym łączeniem kolorów, to już tak jest - loteria, kolory pasujące, jako oddzielne, wcale nie muszą fajnie wyglądać w nitce i dzianinie.

    Z posta zrozumiałam, że masz bliźniaki, czy tak ? ;-)
    Pewnie syn nie chce nosić, bo szkoda mu zadeptać matczyne misternie przekładane oczka na drutach. ;-) Piękne skarpety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu masz rację bliźniaki, bardzo różne :)) no teraz to już właściwie to już młodzież w maju będą mieć 19 lat.
      Chłopcy i mężczyźni raczej mało są podatni na urok dzierganych rzeczy i ograniczają w tej chwili do skarpet i ewentualnie czapek ale kto wie może z czasem coś się zmieni :)
      Nitki sama jestem bardzo ciekawa ale powstaje dość wolno.
      Uściski

      Usuń
  9. Uwielbiam właśnie takie kolory - żywe, nasycone, wydają się bardzo soczyste :) A skarpety są świetne - ja tam bym się nie opierała i brała w ciemno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Doroto :D - mam nadzieję, ze nitka też będzie cieszyć oczy.
      Znam kilka osób, których nie muszę namawiać do brania moich skarpet :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Skarpety jak zwykle -bomba! , a włoczka zapowiada się cudnie ,takie kolorki lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno serdecznie dziękuję za miły komentarz i pozdrawiam :))

      Usuń
  11. Łoj !!! Na wystawę z temi skarpetkami! W życiu bym nie założyła, boż to profanacja! Z tego co wiemy masz dorosłe bliźnięta ,czy inne potomstwo posiadasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violu masz rację mam dorosłe bliźnięta i na tym poprzestałam :))
      Wrabiane skarpety są cieplejsze od tych z jednej nitki no i żyją dłużej dlatego je robię, a że przy okazji cieszą oko to też na plus dla nich :D
      Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  12. Skarpety piękne! Może Twój syn jeszcze się do nich przekona? Moje dziecię nigdy nie miało kontaktów z żadną gryząca wełną, a nie założy na siebie niczego dzierganego. Wiele razy próbowałam go przekonać, ale na razie bez skutku. Ciekawe czy kiedyś zmieni zdanie? :))
    Farbowanki śliczne. Podobają mi się już w tej postaci, ale jestem też bardzo ciekawa jaka nitka Ci z nich wyjdzie :).
    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frasiu trzeba mieć nadzieję, że ta nasza młodzież przekona się do dzianiny, z chłopakami trudniej ale jaka radość jak dziecko się przekona :))

      Za farbowanie mam zamiar się dopiero zabrać, rozkręcam się powoli, a też nawał spraw trochę powstrzymuje i burzy myśli. Koniecznie jeszcze chcę coś ufarbować na dniach bo zapowiadają deszcze a ja jednak światła potrzebuję :)
      Serdeczności

      Usuń
  13. Tych skarpet zazdroszczę synowi i współczuję zarazem braku radości z noszenia takich małych dzieł sztuki. No ale cóż, może mu to kiedyś przejdzie :)
    Życzę powodzenia i siły, by wszystkie sprawy rozwiązały się pomyślnie.
    Owocnego tygodnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama robisz wzory wrabiane więc wiesz, że "sztuka" to raczej w liczeniu oczek by się nie pomylić :))
      Mężczyźni raczej unikają dzianiny oprócz mojego ojca, który od zawsze chodzi w wełnianych skarpetach. Miał też jeden ulubiony sweter roboczy (lubi majsterkować), który mu zrobiłam z ostrego runa wrzosówki ale uważał go za ideał :D
      Dziękuję za życzenia i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  14. Piękne skarpety!I kolory na czesance takie radosne!Pozdrawiam ciepło:)))

    OdpowiedzUsuń